Bieszczady przed wakacjami. Niedźwiedzie straszą, a turyści rezygnują!

2026-06-01 12:13

Zbliżające się wakacje to dla Bieszczadów czas, który powinien napędzać ruch turystyczny. Tymczasem w tym roku wielu hotelarzy zamiast rezerwacji, ma odwołania. Winne są doniesienia o niedźwiedziach, które obiegły media i portale społecznościowe. Tymczasem władze nie siedzą z założonymi rękami. Właśnie zakończyła się pierwsza duża akcja odławiania i obrożowania zwierząt.

niedźwiedź

i

Autor: Pixabay.com
  • Doniesienia o niedźwiedziach w Bieszczadach spowodowały znaczny spadek rezerwacji turystycznych i obłożenia hoteli. 
  •  RDOŚ przeprowadził w gminach Baligród i Solina akcję odławiania 8 niedźwiedzi, z czego 7 wyposażono w obroże telemetryczne.
  • Bieszczadzki Park Narodowy (BdPN) uspokaja, monitorując 20 niedźwiedzi na swoim terenie i przypomina, że szlaki są otwarte, ale należy poruszać się po wyznaczonych trasach.

Pytamy turystów: czy w tym roku jedziecie w Bieszczady?

Niedźwiedź w Bieszczadach to nie nowość. Te górskie tereny od dawna są jego naturalnym domem. Ale wiosna 2026 roku przyniosła falę nagrań i doniesień o coraz śmielszych spotkaniach z drapieżnikami, które szybko obiegły internet. Efekt? Wielu mieszkańców Polski obawia się wyjechać na odpoczynek w Bieszczady.

Bałabym się jechać w Bieszczady. Bo niedźwiedź jest wielki, a ja jestem taka malutka - przyznaje jedna z mieszkanek Krakowa w rozmowie z Radiem ESKA. Inna dodaje: Ja się okropnie boję niedźwiedzi. Jakbym zobaczyła, to na pewno bym uciekała zaraz. Także wolę zaciszne miejsca niż takie zagrożenia. 

Na pytanie, czy wybiera się w tym roku na Podkarpacie, odpowiedź była krótka: - Nie. Jeden z mężczyzn przyznał, że doniesienia medialne zrobiły swoje.

- To jest bardzo nieprzyjemne spotkać się z takim zwierzem. Nie jechałbym na pewno - stwierdził.

Nie wszyscy jednak dają się ponieść panice.

 Ja jeżdżę i nigdy takich rzeczy się nie bałam. Nigdy nie spotkałam się z jeleniem, ani z niedźwiedziem, ani z wilkiem. Trzeba chodzić w bezpieczne miejsca, a tam gdzie jest niebezpiecznie - unikać - mówi inna turystka.

Hotelarze: obłożenie spadło

Niezależnie od tego, jak oceniamy realne ryzyko, liczby mówią same za siebie. Właścicielka jednego z obiektów noclegowych w okolicach Wetliny nie kryje zaniepokojenia.

 U nas jest dużo mniejsze obłożenie niż w ubiegłych latach. Jest naprawdę bardzo małe, jak na tę porę roku.

Nie ma takiego zainteresowania jak w ubiegłych latach – dodaje kolejna właścicielka obiektu z okolic Cisnej.

 Dużo gości odwołuje rezerwacje albo w ogóle nie dzwoni. W internecie krąży bardzo dużo głupich filmików, które pokazują, że te niedźwiedzie jakoś grasują strasznie i krzywdę wszystkim robią.

Hotelarka zaznacza jednak, że sytuacja nie jest jednakowa w całym regionie

Mieszkam tu od urodzenia, praktycznie w lesie. Wiem, że ten niedźwiedź jest, ale też go nie widać co chwilę.

Kolejny hotelarz dodaje:

 W Ustrzykach nikt niedźwiedzia nie widział. My jesteśmy trochę bezpieczniejsi niż okolice Wołkowyji i Polańczyka. Lepiej jest też w Solinie, gdzie hotelarze nie skarżą się na rezerwacje i obłożenie.

Bieszczadzki Park Narodowy uspokaja

Bieszczadzki Park Narodowy wydał szczegółowe oświadczenie, w którym stara się oddzielić fakty od medialnego szumu.

Na terenie Parku i sąsiedniej otuliny przebywa stale 20 niedźwiedzi plus kilku „wędrowców". Park monitoruje 70 potencjalnych gawr za pomocą foto-pułapek.

Są u nas policzone i przede wszystkim nie są problematyczne - czytamy w komunikacie.

BdPN podkreśla też, że teren chroniony stanowi zaledwie 12 procent areału potencjalnego występowania niedźwiedzia we wschodniej części polskich Karpat. Większość alarmujących nagrań pochodzi z okolic Wołokowyji i Polańczyka w gminie Solina. Pracownicy Parku dodają również to, że Płonna, gdzie niedźwiedź zaatakował i zabił kobietę, leży ponad godzinę jazdy samochodem od zachodnich granic Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

W komunikacie znajdują się również statystyki za weekend majowy.

Od 1 do 3 maja tego roku na szlakach BdPN pojawiło się 22,9 tysiąca turystów - wyraźnie mniej niż rok wcześniej. Park w ponad połowie utrzymuje się z przychodów z turystyki, więc panika medialna uderza bezpośrednio w jego zdolność do utrzymania szlaków, toalet i wiat – głosi komunikat.

Akcja odławiania niedźwiedzi

Władze nie ograniczyły się do uspokajania słowem. Od 21 maja do końca maja trwała zorganizowana akcja odławiania i obrożowania niedźwiedzi, przeprowadzona przez grupę interwencyjną RDOŚ przy wsparciu specjalistów z Tatrzańskiego Parku Narodowego i Lasów Państwowych.

 Udało nam się odłowić osiem niedźwiedzi, z czego siedem zostało wyposażonych w obroże telemetryczne - mówi w rozmowie z Radiem ESKA dyrektor RDOŚ Sławomir Serafin.

Jeden osobnik okazał się zbyt mały na obrożę, ale ma chip identyfikacyjny. Łącznie z wcześniej obrożowanymi zwierzętami region ma teraz 11 niedźwiedzi pod stałym monitoringiem telemetrycznym.

Akcja objęła gminy Baligród i Solina. Dwie młode samice zostały dodatkowo relokowane w głąb kompleksów leśnych.

 Zobaczymy, czy wrócą do gminy Solina, czy znajdą sobie nowe miejsce do życia - przyznaje dyrektor Serafin, podkreślając, że to dla służb również proces uczenia się.

Odłowy prowadzono z użyciem klatek i pętli, a każde zwierzę przed obrożowaniem było usypiane przez lekarza weterynarii i pobierano od niego materiał genetyczny do badań prowadzonych przez Instytut Ochrony Przyrody w Krakowie.

Gumowe kule, edukacja i nowe pojemniki na śmieci

Dyrektor RDOŚ zapowiada, że kolejnym narzędziem może stać się płoszenie niedźwiedzi przy pomocy broni gładkolufowej i kul gumowych - metoda sprawdzona na świecie, której wdrożenie czeka na podpis prezydenta pod ustawą o zmianie ustawy o ochronie przyrody z 15 maja 2026 roku. Dzięki danym telemetrycznym służby będą mogły reagować zanim zwierzę dotrze do zabudowań.

Równolegle wdrażany jest projekt niedźwiedziowy z budżetem 3 milionów złotych, przeznaczonym m.in. na zakup zamkniętych pojemników na odpady dla samorządów.

Tam, gdzie jest niedźwiedź, resztki jedzenia nigdzie nie powinny być dostępne - tłumaczy dyrektor.

Przed wakacjami: jechać czy nie?

Wakacje i planowanie wypoczynku coraz bliżej. Wielu turystów wciąż się waha czy jechać w ten rejon Podkarpacia, odkłada decyzję albo szuka alternatyw. A dla wielu „rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady” to wciąż najlepszy plan na lato.

Bieszczadzki Park Narodowy przypomina, że szlaki są otwarte. Obowiązuje jednak kilka zasad: poruszać można się wyłącznie po wyznaczonych trasach, nocnych wypraw w teren się odradza, a pełny regulamin dostępny jest na stronie bdpn.gov.pl. W razie potrzeby na szlakach działa GOPR.