- W Bieszczadach zakończono pierwszy etap akcji odławiania i obrożowania niedźwiedzi, podjętej m.in. po tragedii w Płonnej.
- Na terenie gmin Solina i Baligród odłowiono 8 niedźwiedzi: 7 z nich otrzymało obroże telemetryczne, a jeden młody osobnik tylko chip.
- Dwie młode samice z Wołkowyi, powodujące konflikty na terenach zamieszkanych, zostały odłowione i przeniesione do odległych kompleksów leśnych.
- Od wszystkich odłowionych niedźwiedzi pobrano próbki biologiczne do badań prowadzonych przez Instytut Ochrony Przyrody PAN, co pozwoli na lepsze poznanie populacji.
W Bieszczadach zakończył się pierwszy etap akcji odławiania i obrożowania niedźwiedzi. To reakcja między innymi po tragedii w Płonnej, gdzie drapieżnik zabił kobietę. W tydzień, na terenie gminy Baligród i Solina udało się złapać 8 drapieżników, jednak tylko 7 z nich założono specjalną obrożę telemetryczną. Jeden z niedźwiadków był zbyt młody i otrzymał tylko chip.
Natomiast wszystkie niedźwiedzie mają wszczepiane chipy, więc tutaj w sytuacji, kiedy w przyszłości, jeśli będzie to osobnik konfliktowy i go odłowimy, to będziemy mieć mieć pewność, że to jest akurat ten, który teraz niestety się nie kwalifikował do założenia obroży mówi w rozmowie z Radiem ESKA Sławomir Serafin, dyrektor RDOŚ-u w Rzeszowie.
Docelowo monitoringiem może zostać objętych nawet kilkanaście niedźwiedzi uznawanych za konfliktowe.
Podczas akcji udało się też odłowić dwie młode samice z Wołkowyi, Wcześniej powodowały one konflikty na terenach zamieszkałych, dlatego zostały przewiezione do odległych kompleksów leśnych.
Jak podaje RDOŚ, od każdego odłowionego niedźwiedzia pobrano próbki biologiczne, m.in. krew, włosy oraz wymazy. Następnie zostały one przekazane do dalszych analiz prowadzonych przez Instytut Ochrony Przyrody PAN. Takie dane pozwolą na lepsze poznanie populacji niedźwiedzi oraz ich ocenę zachowań.
W Płonnej, gdzie niedźwiedź zabił kobietę również rozłożono pułapki, jednak nie udało się tam odłowić żadnego osobnika.