- Zginęło 12 polskich pasażerów.
- Sekcje wszystkich ofiar już się odbyły.
- Biegli odtwarzają przebieg katastrofy.
Sekcje zwłok dały ważne wskazówki
Z nieoficjalnych informacji dziennikarzy Radia ESKA, w sprawie przeprowadzonych w Polsce sekcji zwłok wynika, że biegli potwierdzili, że obrażenia ofiar mają charakter typowy dla bardzo ciężkich wypadków komunikacyjnych, szczególnie katastrof z udziałem środków transportu zbiorowego.
U części tragicznie zmarłych osób stwierdzono rozległe obrażenia wielonarządowe, liczne złamania oraz ciężkie urazy głowy i klatki piersiowej. W części przypadków charakter obrażeń wskazuje także na przygniecenie lub zmiażdżenie.
To właśnie ten element jest obecnie jednym z wątków wymagających dalszej analizy. Biegli muszą odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób powstały poszczególne obrażenia i czy część pasażerów mogła zostać przygnieciona elementami konstrukcji autobusu po jego przewróceniu.
Gdzie siedziały osoby, które zginęły?
Jak ustaliło Radio ESKA, śledczy pracują również nad odtworzeniem miejsc zajmowanych przez poszczególnych pasażerów. W przypadku części ofiar nie udało się jeszcze jednoznacznie ustalić, w którym miejscu autokaru znajdowały się w chwili katastrofy.
To może mieć kluczowe znaczenie dla rekonstrukcji wypadku.
Jeżeli uda się zestawić dokładne miejsca zajmowane przez ofiary z charakterem odniesionych przez nie obrażeń oraz stopniem zniszczenia poszczególnych części autobusu, biegli będą mogli dokładniej określić mechanizm powstawania śmiertelnych urazów. Chodzi m.in. o odpowiedź na pytanie, czy najcięższe obrażenia koncentrowały się po jednej stronie autokaru lub w określonej jego części.
Same wyniki sekcji nie pozwalają jednak jeszcze przesądzić, jaki dokładnie był mechanizm śmierci każdej z ofiar. Konieczne jest zestawienie badań medycyny sądowej z oględzinami autobusu, dokumentacją miejsca katastrofy oraz dalszą rekonstrukcją przebiegu zdarzenia. Sekcje wszystkich 12 ofiar odbyły się w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
Śledczy badają przyczynę katastrofy
Do tragedii doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku na autostradzie M3 na Węgrzech, w pobliżu Mezőkeresztes. Polski autokar z niewyjaśnionych wówczas przyczyn zjechał z jezdni, wpadł na pobocze i przewrócił się.
Autokarem podróżowało 57 pasażerów i dwóch kierowców - wszyscy byli obywatelami Polski. Pielgrzymkę organizowało biuro pielgrzymkowo-turystyczne z Rymanowa-Zdroju, a przewoźnik pochodził z powiatu jasielskiego. W katastrofie zginęło 12 osób, kilkadziesiąt zostało poszkodowanych.
Węgierska policja już kilka godzin po tragedii informowała, że według jej wstępnych ustaleń kierowca mógł zasnąć za kierownicą. Jest to jednak hipoteza śledcza, a nie ostatecznie ustalona przyczyna katastrofy.
Kierowca autokaru został zatrzymany
Węgierscy śledczy przedstawili kierowcy zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego skutkującego śmiercią wielu osób. Zgodnie z informacjami przekazanymi polskiej prokuraturze, na Węgrzech za taki czyn grozi od 2 do 8 lat więzienia. Sąd w Miszkolcu zastosował wobec niego tymczasowy areszt do 18 września.
Polska chce przejąć ściganie
Równolegle własne śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Postępowanie dotyczy nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Polscy śledczy rozpoczęli przesłuchania pasażerów i zapowiedzieli przesłuchania kolejnych osób, w tym organizatorów pielgrzymki.
Polska wystąpiła również o przejęcie od Węgier ścigania kierowcy oraz materiału dowodowego zgromadzonego w tamtejszym postępowaniu. Prokuratura Okręgowa w Krośnie skierowała taki wniosek do ministra sprawiedliwości 25 sierpnia. 1 września poinformowano, że dokument został podpisany przez ministra i po przetłumaczeniu ma zostać przekazany stronie węgierskiej.
Na razie nie ma oficjalnej informacji, że Węgry zgodziły się już na przekazanie Polsce ścigania.