Spis treści
autor: Artur Drożdżak
Pogrzeb ofiar katastrofy polskiego autokaru na Węgrzech. Rodzina i przyjaciele pożegnali małżeństwo
Tragiczny wypadek polskiego autokaru na węgierskiej autostradzie M3 głęboko poruszył całą Polskę. Zginęło 12 osób, a kilkanaście innych z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitali. Wśród ofiar śmiertelnych znaleźli się 69-letni Stanisław i 64-letnia Bogumiła, którzy udali się w podróż do Medjugorie z zamiarem odnowienia przysięgi małżeńskiej z okazji 46. rocznicy. Wspólna ceremonia pogrzebowa pary odbyła się w podkarpackiej miejscowości Siedliska.
Sąsiad i wieloletni znajomy ofiar podczas uroczystości wspominał, że Stanisław był znakomitym trębaczem, który teraz dołączył do "niebieskiej orkiestry". Tego samego dnia w Siedliskach pożegnano również inną ofiarę tragedii. W godzinach porannych odbył się pochówek Reginy B., a pożegnanie małżeństwa zorganizowano po południu.
Zginęli na Węgrzech. Mąż był policjantem, żona świetnie gotowała
W pożegnaniu 69-letniego emerytowanego policjanta wzięła udział liczna reprezentacja policji. Wśród zgromadzonych znaleźli się m.in. przedstawiciele Wydziału Prewencji Komendy Wojewódzkiej w Rzeszowie, którzy oddali honorowe salwy. Tłumnie stawili się członkowie i sympatycy zespołu tanecznego Kompanija z Boguchwały. Zgodnie z relacjami przyjaciół ze wspomnianej grupy, mężczyzna grał na trąbce, a jego żona dbała o przygotowywanie wyśmienitych potraw.
W trakcie mszy żałobnej w świątyni pod wezwaniem Józefa Kowalskiego brat zmarłej 64-latki wygłosił poruszające przemówienie, w którym podkreślał wspaniały charakter i dobroć siostry. Płacząc, mówił o duszach bliskich, które miały wracać do ojczyzny, ale ostatecznie pozostały na węgierskiej ziemi.
Mężczyzna wyraził wdzięczność duchownym za ogromne wsparcie w tych najtrudniejszych chwilach rozpaczy. Szczególne podziękowania skierował do księdza Tadeusza, który jako uczestnik feralnej pielgrzymki przeżył tragiczne zdarzenie. Jak relacjonował brat ofiary, miał on okazję spotkać się z duchownym w węgierskim szpitalu w Miszkolcu, gdzie osobiście podziękował mu za pomoc okazaną jego zmarłej siostrze i jej mężowi.