Sąd Rejonowy w Rzeszowie w całości uwzględnił wniosek prokuratury i zdecydował, że 57-letnia patomorfolożka spędzi w areszcie kolejne trzy miesiące. Postanowienie nie jest prawomocne. Obrończyni podejrzanej zapowiedziała wniesienie zażalenia. – Potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, uniemożliwienie destabilizacji materiału dowodowego oraz grożąca podejrzanej surowa kara legły u podstaw decyzji sądu – przekazał Radiu Eska prok. Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Magdalena H. usłyszała zarzuty dotyczące zbezczeszczenia ludzkich zwłok, nieodpowiedniego postępowania z odpadami oraz porzucania odpadów niebezpiecznych w miejscach do tego nieprzeznaczonych.
Makabryczne odkrycie podczas budowy altany
Sprawa wyszła na jaw w czerwcu, gdy nowi właściciele nieruchomości rozpoczęli przygotowania do budowy altany. Jak opisywał wówczas „Super Express”, podczas prac ziemnych odkryto niewielki ludzki szkielet. Na działkę wezwano służby, które rozpoczęły szczegółowe poszukiwania.
Z ziemi wydobyto łącznie 34 ludzkie płody lub ich fragmenty. Znajdowały się w kilku miejscach, na głębokości od 120 do 160 centymetrów. Teren sprawdzano przy użyciu georadaru oraz psa wyszkolonego do wykrywania zapachu ludzkich zwłok.
- Podejrzana złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że to ona zakopała na terenie swojej posesji ujawnione płody ludzkie oraz inne odpady medyczne. Wskazała również źródło pochodzenia odnalezionych płodów ludzkich - informował w czerwcu Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Śledczy badają dokumentację z placówek w całej Polsce
Postępowanie nadal trwa. Policjanci i prokuratorzy przesłuchują kolejnych świadków. Zabezpieczono także obszerną dokumentację medyczną pochodzącą z placówek z całego kraju, z którymi współpracowała Magdalena H.
Biegli z zakresu medycyny sądowej prowadzą specjalistyczne badania zabezpieczonych płodów i ich fragmentów. Ze względu na skomplikowany charakter analiz kompleksowa opinia ma być gotowa pod koniec grudnia.
Czytaj też: Makabra w Lutoryżu. Lekarka tłumaczy się z zakopywania płodów na działce. W tle umowy ze szpitalami
Mieszkańcy Lutoryża byli zaskoczeni zarzutami stawianymi ich dawnej sąsiadce. Jeden z rozmówców „Super Expressu” określił ją jako „normalną sąsiadkę, bardzo miłą”. Inny wspominał jednak, że kobieta przez pewien czas unikała ludzi i rzadko wychodziła z domu. Śledczy próbują teraz szczegółowo odtworzyć okoliczności, w których szczątki trafiły na posesję.