Spis treści
Szpital w Nowej Dębie: Przyszłość oddziału położniczego i neonatologicznego
Nad przyszłością oddziału położniczego i neonatologicznego w szpitalu w Nowej Dębie zbierają się ciemne chmury. Istnieje realne zagrożenie, że w ciągu najbliższych tygodni placówka zostanie całkowicie zlikwidowana. Ewentualne zamknięcie tego oddziału będzie stanowiło kolejny, dość dotkliwy cios dla przyszłych rodziców z województwa podkarpackiego.
Dlaczego porodówka w Nowej Dębie może zostać zamknięta?
Powodem ewentualnej likwidacji są kwestie finansowe oraz nasilający się niż demograficzny. Utrzymanie obu oddziałów generuje koszty niewspółmiernie wysokie w stosunku do wciąż spadającej liczby przyjmowanych porodów. Przedstawiciele władz powiatu otwarcie przyznają, że sytuacja placówki jest bardzo trudna.
"Po analizie kosztowej stwierdziliśmy, że jednak neonatologia i położnictwo ciągnie ten szpital w dół. Też jest czynnik demograficzny. Nie ma szans, przynajmniej w perspektywie kilku lat, że ta sytuacja się zmieni"
- powiedział w rozmowie z Radiem Eska wicestarosta tarnobrzeski Wojciech Śmiech.
Ostateczna decyzja określająca dalsze losy porodówki w Nowej Dębie ma zapaść jeszcze w kwietniu.
Znikające porodówki na Podkarpaciu. Gdzie już zamknięto oddziały?
Przypadek Nowej Dęby wpisuje się w szerszy trend. Problem likwidacji oddziałów położniczych na Podkarpaciu przybiera na sile od dłuższego czasu. Na przestrzeni ostatnich lat działalność zakończyły porodówki w Lesku, Sanoku, Ustrzykach Dolnych, Nisku i Leżajsku. Skalę tego zjawiska podkreśla portal rzeszow-news.pl, który alarmuje o rosnącym problemie.
"Porodówki znikają z Podkarpacia. Lesko, Sanok, Przeworsk, Ustrzyki Dolne, Leżajsk, Nisko, a za chwilę Nowa Dęba. To lista porodówek, które już nie funkcjonują. By urodzić dziecko, trzeba przebyć coraz więcej kilometrów. W ostatnim czasie zamknęło się aż sześć oddziałów położniczych i neonatolicznych, a lista wciąż rośnie."
- donosi rzeszowski serwis.
Kryzys demograficzny uderza w polskie szpitale
Trudności, z jakimi zmagają się szpitale powiatowe, są bezpośrednim wynikiem ogólnopolskiego kryzysu demograficznego. Statystyki nie pozostawiają złudzeń. Jeszcze w latach 80. w Polsce na świat przychodziło ponad 700 tysięcy dzieci rocznie. W 2022 roku liczba ta spadła do 305 tysięcy, a prognozy na rok 2024 przewidują zaledwie 252 tysiące urodzeń. Tak drastyczny spadek bezpośrednio uderza w budżety placówek medycznych. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje konkretnie wykonane procedury. Przy znikomej liczbie porodów, oddziały te stają się nierentowne, chociaż wciąż pociągają za sobą stałe koszty utrzymania personelu oraz infrastruktury medycznej. Z informacji podanych przez portal Rynek Zdrowia wynika, że w okresie od stycznia 2024 r. do lipca 2025 r. w całej Polsce zamknięto co najmniej 19 oddziałów położniczych, głównie z powodu braku rentowności.