- Do tragicznej śmierci księdza Stanisława Zbojnowicza doszło 24 września, gdy 31-letni Ihor M. z Ukrainy zaatakował nożem w jarosławskim opactwie, raniąc także cztery inne ofiary.
- W trakcie uprzątania rzeczy po zmarłym, tuż po jego pogrzebie zaplanowanym na 29 września w Grzęsce, na terenie klasztoru natrafiono na wyjątkowy notatnik należący do ofiary.
- Ten unikalny dokument zawierał szczegółowy rejestr każdej mszy celebrowanej przez kapłana od 1986 roku aż do tragicznej śmierci, a ich łączna liczba wyniosła dokładnie 25503.
- Zatrzymany sprawca masakry, Ihor M., trafił do aresztu, jednak zdiagnozowano u niego ostre epizody psychotyczne, co utrudnia dalsze czynności.
Tragiczne wydarzenia z 24 września, kiedy 31-letni obywatel Ukrainy Ihor M. śmiertelnie zaatakował w jarosławskim opactwie, wstrząsnęły całym krajem. Ostatnie pożegnanie zamordowanego duszpasterza miało miejsce we wtorek 29 września w podkarpackiej Grzęsce. Zaledwie kilka godzin po zakończeniu uroczystości pogrzebowych, wieczorem, przedstawiciele klasztoru ogłosili odnalezienie zeszytu należącego do zmarłego. Okazało się, że od 1986 roku aż do samego końca swojego życia mężczyzna prowadził w nim szczegółową ewidencję sprawowanych liturgii. Z rachunków wynikało, że zdołał on łącznie odprawić dokładnie 25503 msze.
Dzielimy się z Wami bardzo ciekawym odkryciem. Dzisiaj, pośród notatek ks. Stanisława dotyczących intencji mszy świętych, odkryliśmy zeszyt, w którym zapisywał wszystkie odprawione w życiu msze święte. W sumie było ich 25503. Zeszyt prowadził od święceń w 1986 roku do ostatniego dnia życia. Przy każdej intencji zapisywał za kogo była odprawiana msza – przekazało opactwo.
Pogrzeb księdza Stanisława Zbojnowicza w podkarpackiej Grzęsce
Ofiarę nożownika pochowano u boku rodziców w rodzinnej miejscowości, do której zawsze czuł wielki sentyment. To właśnie w Grzęsce dbał o swój warzywniak, doglądał sadu i pielęgnował kwiaty, a zebranymi zbiorami z radością obdarowywał sąsiadów wpadających na herbatę. Podczas ceremonii pogrzebowej padło wiele niezwykle przejmujących sformułowań. Zgromadzonym przypomniano również o pewnym symbolicznym widoku – ktoś zdecydował się postawić fotografię zmarłego kapłana bezpośrednio na monumencie poświęconym księdzu Jerzemu Popiełuszce.
Uczestnicy ostatniego pożegnania mogli usłyszeć niezwykle poruszające podsumowanie posługi zmarłego. Z ust prowadzącego nabożeństwo padły następujące słowa: "Ksiądz dołączył do grona męczenników za wiarę – zginął bowiem po wyjściu z konfesjonału. To była jego codzienna służba".
Odkryto, że w chwili ataku ksiądz Stanisław trzymał kluczyk otwierający tabernakulum. To znalezisko stało się powodem kolejnego podsumowania wygłoszonego na pogrzebie, gdzie jednoznacznie spuentowano, że „Ksiądz Stanisław miał klucz do ludzkich serc".
Zabójstwo w jarosławskim opactwie. Napastnikiem był Ukrainiec Ihor M.
Do tej krwawej rzezi doszło w czwartkowe popołudnie, 24 września. Z ustaleń wynika, że 31-letni Ihor M. pochodzący z Ukrainy rzucił się z ostrym narzędziem na grupę pięciu osób. W wyniku odniesionych obrażeń 67-letni kapłan Stanisław Zbojnowicz poniósł śmierć, a czwórka pozostałych poszkodowanych z ranami kłutymi trafiła pod opiekę medyków.
Sprawca masakry został szybko obezwładniony przez służby i natychmiastowo trafił do celi na trzymiesięczny areszt tymczasowy. Mężczyzna nie usłyszał jednak formalnych zarzutów prokuratorskich, chociaż zostały one sfomułowane. Powodem takiej decyzji śledczych była opinia specjalistów, którzy zdiagnozowali u napastnika silne zaburzenia o podłożu psychotycznym, uniemożliwiające standardowe procedowanie.