„Pójdź za mną”. Od tych słów zaczęła się jego droga. Teraz Grzęska go pochowała

Dla wielu parafian był to po prostu znajomy – człowiek zajmujący się ogrodem, odwiedzający grób bliskich i częstujący herbatą z sąsiadami. Ksiądz Stanisław Zbojnowicz, który zginął w wyniku brutalnego ataku w Jarosławiu, został 29 września pochowany w swojej rodzinnej miejscowości. Spoczął tam, gdzie kilkadziesiąt lat temu zaczął swoją życiową i duchową drogę.

Grzęska zapamięta księdza Stanisława jako zwykłego sąsiada

Pomimo faktu, że obowiązki duchownego wymagały od niego pracy z dala od rodzinnych stron, Grzęska zawsze stanowiła dla niego wyjątkowy punkt odniesienia. Duchowny regularnie tu przyjeżdżał, by dbać o swój dawny dom, pielęgnować rośliny w ogrodzie i każdego dnia odwiedzać cmentarz, gdzie pochowano jego rodziców.

Sąsiedzi wspominają go przede wszystkim z drobnych, przyziemnych chwil. Często ucinał sobie z nimi pogawędki, gościł przy domowej herbacie i chętnie oddawał plony z własnej uprawy. W ten sposób mieszkańcy Grzęski na zawsze zapamiętają postać duchownego.

Obecnie te codzienne sytuacje zyskały zupełnie nowy wymiar. Osoby, które do niedawna widywały księdza krzątającego się koło domu, 29 września musiały pożegnać go nad trumną.

W trakcie mszy pogrzebowej duchowni przypomnieli, że to właśnie w tej miejscowości zmarły przyjął sakrament chrztu i spędził młodość. Jeden z uczestniczących w uroczystości księży opisał chwilę, gdy młody Stanisław usłyszał głos powołania i postanowił za nim podążyć.

– To tu ksiądz Stanisław otrzymał chrzest, tu wzrastał w łasce i wyruszył jako parafianin na realizację wewnętrznego głosu, który usłyszał, który mówił „Pójdź za mną” – powiedział podczas homilii.

Zmarły kapłan nigdy nie zapomniał o swoim rodzinnym domu, nawet gdy całkowicie poświęcił się kapłaństwu. Stale wracał do Grzęski, do osób, z którymi znał się od dzieciństwa.

Tajemniczy klucz na miejscu zbrodni. Poruszające słowa o zmarłym kapłanie

Podczas pożegnania duchownego przytoczono pewien niezwykle wymowny szczegół z miejsca zdarzenia. Tam, gdzie doszło do morderstwa, odkryto klucz otwierający tabernakulum.

– Ksiądz Stanisław musiał mieć ten klucz w ręce, kiedy został ugodzony… Ksiądz Stanisław do końca swojego życia okazał się strażnikiem serca kościoła, jakim jest tabernakulum – mówił kapłan.

Chwilę później padły słowa, które w szczególny sposób zapisały się w pamięci żałobników:

– Ksiądz Stanisław miał klucz do ludzkich serc.

Dla zgromadzonych na cmentarzu ten drobny przedmiot znaleziony na miejscu zbrodni przestał być jedynie dowodem w sprawie. Uznano go za symbol jego oddania i życia w służbie Bogu.

Grzęska zapamięta nie tylko duszpasterza, ale i bliskiego sąsiada

Po zakończeniu ceremonii pogrzebowej następuje powrót do szarej rzeczywistości. W takich chwilach pamięć o zmarłych ożywa ze zdwojoną siłą.

Mieszkańcy Grzęski z pewnością będą wspominać księdza Stanisława przez pryzmat jego codziennych zajęć: dbania o ukochany ogród, wizyt na rodzinnym grobie, serdecznych sąsiedzkich pogawędek przy herbacie. Te właśnie małe gesty najlepiej obrazują jego niezwykle silną więź z rodzinną wsią.

Z tego powodu 29 września w Grzęsce odprowadzono w ostatnią drogę nie tylko osobę duchowną. Pożegnano dobrego człowieka, który od lat stanowił element tamtejszego, lokalnego krajobrazu.

Tragedia w Jarosławiu. Śmierć w wyniku ataku

Ksiądz Stanisław Zbojnowicz zmarł tragicznie 24 września w wyniku ataku, do którego doszło na terenie Jarosławia. Ta zbrodnia wywołała ogromny szok zarówno wśród miejscowych, jak i w całej wspólnocie parafialnej.

W minionych dniach trumna z ciałem zmarłego kapłana powróciła do jego ukochanej Grzęski. Tam też odbył się jego pogrzeb, w którym wzięli udział najbliżsi krewni, przyjaciele oraz licznie zgromadzeni sąsiedzi i wierni.

Wielu żałobników niezwykle boleśnie przeżyło to rozstanie. Żegnali osobę, z którą jeszcze kilka dni wcześniej mogli swobodnie rozmawiać. Człowieka wciąż wracającego do korzeni, pamiętającego o pochowanych rodzicach i otwartego na każdego rozmówcę.

Od teraz spoczywa w Grzęsce już na zawsze.

ROLKI