Kilkadziesiąt płodów w ogrodzie lekarki. Magdalena H. miała długi. "Straciła dla niego głowę"

2026-06-16 20:48

Makabryczne odkrycie w Lutoryżu pod Rzeszowem wstrząsnęło całą Polską. W ogrodzie posesji, która niegdyś należała do patomorfolożki Magdaleny H., ujawniono kilkadziesiąt ludzkich płodów w różnym stadium rozwoju, a także inne odpady medyczne. To przerażające znalezisko, dokonane podczas rutynowych prac ziemnych przez nowych właścicieli nieruchomości. Reporterzy programu "Uwaga! TVN" dotarli do znajomych Magdaleny H.

  • W Lutoryżu pod Rzeszowem, w ogrodzie 57-letniej patomorfolog Magdaleny H., odkryto kilkadziesiąt ludzkich płodów i odpadów medycznych. Znaleziska dokonali nowi właściciele nieruchomości podczas prac ziemnych.
  • Magdalena H., ceniona lekarka i była biegła sądowa, zmagała się z problemami finansowymi, co doprowadziło do sprzedaży domu. Kobieta została zatrzymana w Zamościu.
  • Eksperci wskazują, że prywatne laboratoria nie mogą przechowywać całych płodów; lekarka nieoficjalnie twierdziła, że miała umowy ze szpitalami na utylizację odpadów medycznych.

Ludzkie płody w ogródku patomorfolog. Magdalena H. była szanowana w środowisku

Magdalena H., choć dziś kojarzona z makabrycznym znaleziskiem w Lutoryżu, przez lata była postacią szanowaną w środowisku medycznym. - Magda jest doktorem nauk medycznych, patolożką, przez pewien czas pracowała z mamą-lekarką, po czym przejęła po niej gabinet i pracowała sama – opowiada w rozmowie z dziennikarzami programu "Uwaga! TVN" znajomy zatrzymanej kobiety, proszący o zachowanie anonimowości. Opisywał ją jako osobę barwną, dowcipną, z kolorowymi włosami, podkreślając, że nigdy nie podejrzewałby jej o tak drastyczne działania. - Nigdy bym nie przypuszczał, że coś takiego mogłoby się zdarzyć. Przez tyle lat Magda nie wykazywała cech, które by wskazywały na to, że ona – osoba wykształcona, mądra, znająca procedury, mogłaby dokonać czegoś takiego – dziwił się mężczyzna.

Kobieta do 2017 roku pełniła również funkcję biegłej sądowej z zakresu patomorfologii. Zrezygnowała z tej roli, nie wnioskując o powołanie na kolejną kadencję, jednak nieoficjalnie mówi się o popełnionym przez nią błędzie w tej roli. Pani doktor prowadziła także prywatny gabinet w Rzeszowie.

Fatalne zauroczenie przyczyną problemów lekarki? "Straciła dla niego głowę"

Punktem zwrotnym w życiu Magdaleny H. miało być poznanie młodszego mężczyzny pochodzenia arabskiego podczas wakacji. - Wyjechała na wakacje, poznała człowieka pochodzenia arabskiego, z którym tutaj wróciła. Ten człowiek był dużo młodszy. I od tego momentu wszyscy zaczęliśmy stwierdzać, że z Magdą zrobiło się coś nienaturalnego – wspominał znajomy lekarki w rozmowie z "Uwagą! TVN". To właśnie ten związek, według bliskich, miał doprowadzić do jej finansowego i zawodowego upadku. Patomorfolog zaczęła mieć problemy z płatnościami, nie regulowała wynagrodzeń laborantek, a jej zobowiązania finansowe sięgnęły około 200 tysięcy złotych, co skutkowało 19 postępowaniami o zapłatę. W konsekwencji straciła najpierw gabinet, a następnie dom w Rzeszowie, przenosząc się do Lutoryża, gdzie doszło do odkrycia odpadów medycznych.

Nieoficjalnie wiadomo, że Magdalena H. w swoich wyjaśnieniach twierdzi, iż podpisała z jednym lub większą liczbą szpitali umowę o utylizację odpadów medycznych, w tym płodów pochodzących z poronień, których rodziny nie odebrały w celu pochówku. Prokurator Krzysztof Ciechanowski potwierdza, że „na przestrzeni ostatnich lat podejrzana, wykonując zawód lekarza-patomorfologa, współpracowała z wieloma placówkami medycznymi i obecnie jest to też przedmiotem prowadzonych czynności w śledztwie”.

Potworne znalezisko w Lutoryżu