Spis treści
- Makabrycznego znaleziska na posesji w okolicach Rzeszowa dokonał pracownik obsługujący koparkę, który natrafił na dokumentację medyczną i 32 płody.
- Magdalena H. została zatrzymana przez organy ścigania i usłyszała prokuratorskie zarzuty zbezczeszczenia zwłok, a swoje zachowanie tłumaczyła rzekomymi celami naukowymi.
- Dziennikarze sprawdzają kolejne tropy w sprawie lekarki, próbując ustalić inne potencjalne miejsca ukrywania dowodów oraz wymiar kary dla aresztowanej.
Koszmarna prawda wyszła na jaw zaledwie kilka dni temu, gdy na teren prywatnej posesji wjechał ciężki sprzęt budowlany. Mężczyzna przygotowujący wykop pod budowę altany natrafił najpierw na szklane elementy diagnostyczne, które rutynowo stosuje się w placówkach laboratoryjnych. Chwilę później z ziemi wydobyto zabrudzone papiery stanowiące dokumentację medyczną. Kiedy kolejna warstwa gruntu odsłoniła ludzkie szczątki, stało się jasne, że nielegalne wysypisko śmieci kryje dowody bardzo poważnego przestępstwa.
Magdalena H. zatrzymana po odkryciu 32 płodów na posesji
Funkcjonariusze błyskawicznie zabezpieczyli teren w Lutoryżu i wzięli pod lupę kobietę, która sprzedała tę ziemię w lutym 2025 roku. Podejrzana to 57-letnia Magdalena H., która w przeszłości pracowała jako biegła sądowa oraz lekarz patomorfolog. W minioną sobotę została doprowadzona do rzeszowskiej prokuratury okręgowej, choć przesłuchanie opóźniło się o kilka godzin z powodu jej złego samopoczucia. Kobieta musiała zostać przewieziona na badania do szpitala, gdzie wyszło na jaw, że pominęła dawkę stale przyjmowanych leków. Po powrocie do pełni sił złożyła wyjaśnienia dotyczące obecności 32 ludzkich płodów, co stanowiło bilans znalezisk na dzień 13 czerwca. Z nieoficjalnych informacji wynika, że 57-latka zabierała szczątki z placówki medycznej w okresie pandemii koronawirusa, rzekomo w celu prowadzenia badań.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, prokurator Krzysztof Ciechanowski, precyzyjnie relacjonuje przebieg czynności procesowych. „W dniu 13 czerwca 2026 roku podejrzanej ogłoszono postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Magdalena H. nie zajęła stanowiska co do kwestii przyznania się do zarzucanych jej czynów, wskazując, że złoży stosowne oświadczenie po ustanowieniu obrońcy z wyboru” - przekazał przedstawiciel śledczych. Była lekarka odpowie między innymi za nielegalne pozbywanie się odpadów oraz zbezczeszczenie ludzkich zwłok. „Podejrzana złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że to ona zakopała na terenie swojej posesji ujawnione płody ludzkie oraz inne odpady medyczne. Wskazała również źródło pochodzenia odnalezionych płodów ludzkich” - dodaje prokurator Ciechanowski.
Lekarka Magdalena H. zajmowała wcześniej dwa inne domy
Aresztowana patomorfolożka osobiście umieszczała szczątki w dołach, które kopała na głębokość sięgającą 160 centymetrów. Teren został już dokładnie przeszukany przez psa tropiącego zwłoki oraz technika wyposażonego w georadar, a specjaliści wykluczyli obecność kolejnych dowodów na tej i sąsiednich działkach. Magdalena H. mogła jednak kontynuować swój proceder pod innymi adresami. Przed przeprowadzką do Lutoryża zajmowała duży, reprezentacyjny budynek na obrzeżach Rzeszowa, który ćwierć wieku temu wybudowała jej matka.
Mężczyzna mieszkający w sąsiedztwie opisał byłą biegłą w rozmowie z mediami. „Mieszkała tu z dzieckiem. Normalna kobieta, rozmowna, towarzyska” - stwierdził dawny sąsiad, wspominając czas jej pobytu. Po chwili zastanowienia dodał jednak intrygujący szczegół: „Miała taki epizod kilka lat temu, że nie wychodziła z domu, do nikogo się nie odzywała”. Służby dochodzeniowe oficjalnie nie planują rozkopywania terenu wokół rzeszowskiej posiadłości. „To była spora działka, na końcu ulicy” - podsumował świadek w rozmowie z reporterami.
Kobieta ostatecznie pozbyła się wspomnianej nieruchomości i przeniosła się do podrzeszowskiego Lutoryża. Z kolei w lutym 2025 roku ponownie zmieniła adres, wprowadzając się do swojej matki. Zamieszkały w domu szeregowym ulokowanym w rzeszowskiej dzielnicy willowej, gdzie również znajduje się duży teren zielony. Zatrzymana 57-latka ma czystą kartotekę kryminalną, ale za popełnione zbrodnie grozi jej wyrok nawet dwunastu lat więzienia.