Sędziowie pozbawili Polkę medalu
W niedzielę 4 sierpnia Julia Szeremeta awansowała do półfinału bokserskiej kat. 57 kg i zapewniła sobie co najmniej brązowy medal igrzysk w Paryżu. W jej ślady, zaledwie kilkadziesiąt minut później, mogła pójść Elżbieta Wójcik. I zrobiła, ponieważ to jej pojedynek zdaniem wielu ekspertów i trenerów był przez nią wygrany. Niestety, tego samego zdania nie byli sędziowie, którzy przyznali punkty rywalce. Polka została pozbawiona medalu.
ZOBACZ: Julia Szeremeta zdobyła medal! Zobacz jak się cieszyła po walce o półfinał
Trenerzy polskich pięściarek, Tomasz Dylak i Kamil Gorząd nie kryli rozczarowania i złości z powodu wyniku drugiego ćwierćfinału z Polką w roli głównej. Zdaniem sędziów Polka była jednogłośnie lepsza w pierwszej rundzie. W drugiej czterech z pięciu arbitrów punktowało wygraną Bylon, a w trzeciej zdaniem trzech sędziów lepsza była pięściarka z Panamy.
Zostaliśmy oszukani - powiedział wprost Gorząd.
Dodał, "nie rozumiem, jak trzecią rundę trzech sędziów mogło wypunktować dla Panamki? Co oni tam widzieli? Chyba tylko jej ciosy po zatrzymaniu walki, gdy nie powinna już ich zadawać. Ela została ewidentnie skrzywdzona" - ocenił.
Dylak także był tego zdania.
Dawno nie byłem tak pewny wyniku. Ela wygrała pierwszą i trzecią rundę. Powinniśmy tu już świętować dwa medale. Ten medal Julki to jednak początek odbudowy polskiego boksu. Mamy na to plan, pójdziemy za ciosem. Chcemy zbudować coś wielkiego. A Julka? Już przechodzi do historii, a może to zrobić jeszcze mocniej zdobywając tytuł mistrzyni olimpijskiej - zaznaczył trener kadry.
„Uciekła gdzieś po walce”
Obaj trenerzy powiedzieli, że nie wiedzą, gdzie jest Ela, bo uciekła gdzieś po walce, z nikim nie chciała rozmawiać. Była bardzo smutna i zła z powodu werdyktu sędziowskiego.
Tyle lat poświęciła, żeby zdobyć medal i go... zdobyła. Został jej jednak odebrany - podsumował Dylak.