Bieszczady mają problem. Rosnąca obecność niedźwiedzi odstrasza turystów!

2026-05-26 15:30

Bieszczady - symbol ucieczki od zgiełku, królestwo dzikiej przyrody i spokoju. To właśnie tu, w sercu południowo-wschodniej Polski, wiele osób szuka wytchnienia, kierując się popularnym powiedzeniem "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady". Region słynie z rozległych połonin, gęstych lasów bukowych i jodłowych, będących domem dla rzadkich gatunków zwierząt – wilków, żubrów, i oczywiście niedźwiedzi. To ta dzikość, pierwotnie stanowiąca największy atut Bieszczad, dziś staje się źródłem narastającego problemu.

Niedźwiedzie coraz bliżej człowieka

Mieszkańcy alarmują, że potężne drapieżniki coraz śmielej penetrują tereny zamieszkałe przez człowieka. Nie chodzi już tylko o najgłębsze zakątki Bieszczad, jak Wetlina czy Wołosate, ale także o okolice większych miejscowości – Sanoka czy popularnego turystycznie Polańczyka. Coraz częstsze spotkania oko w oko z niedźwiedziami, nawet na prywatnych podwórkach, budzą uzasadniony strach i skutecznie odstraszają potencjalnych turystów, którzy szukają przede wszystkim bezpiecznego miejsca do odpoczynku.

O narastającym strachu i realnym zagrożeniu opowiada reportaż Mateusza Chłystuna „Coraz bliżej siebie” na kanale YouTube „Super Expressu”. Pan Krzysztof z Bereżnicy Wielkiej podzielił się dramatycznym wspomnieniem spotkania z niedźwiedziem w swojej stodole. "Idę sobie na pewniaka tak jak zawsze do środka. Wchodzę do środka. A niedźwiedź na dwie łapki, ja głowę na niego, on na mnie na dwie łapki spadł na cztery łapki w kierunku moim. [...] zaczęło mnie wysztywniło mnie. Po chwili już nie miałem wyjścia, musiałem uciekać" - relacjonuje w materiale.

Turystyka w Bieszczadach kuleje

Mężczyzna krytykuje urzędników za lekceważenie zagrożenia, które dotyka zarówno mieszkańców, jak i turystów. "Jak ja jej powiedziałem (urzędniczce - red.), że turyści się boją przyjeżdżać, wie pan co mi odpowiedziała? Że to będzie dodatkowa atrakcja dla turystów" - cytuje wypowiedź urzędniczki z Bukowska.

Ta kuriozalna odpowiedź, choć może kusić poszukiwaczy ekstremalnych wrażeń, mija się z rzeczywistością. Dla zdecydowanej większości potencjalnych gości bliskie spotkania z drapieżnikami to powód do rezygnacji z przyjazdu. Problem wałęsających się po podwórkach i centrach miejscowości niedźwiedzi uderza bezpośrednio w finanse lokalnych mieszkańców żyjących z wynajmu kwater. Chociaż sezon urlopowy dopiero się zbliża, już teraz odnotowuje się odwołania rezerwacji.

"Turystyka w Bieszczadach ze względu tego zagrożenia... turystyka po prostu zanika" - zgodnie podkreślają mieszkańcy w rozmowie z Mateuszem Chłystunem. Przykładem jest sytuacja, gdy niedźwiedzica z młodymi pojawiła się pod jabłonią: "No na drugi dzień turyści wyjeżdżają" - dodają, wskazując na natychmiastową reakcję przestraszonych gości.

Bieszczady stoją przed poważnym wyzwaniem. Zachowanie dzikiej przyrody przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa i stabilności gospodarczej regionu staje się pilną kwestią, wymagającą skutecznych rozwiązań.

Kawiarnia Widokowa w Polańczyku - nowa perła Bieszczadów