Niedźwiedzie coraz bliżej człowieka
Mieszkańcy alarmują, że potężne drapieżniki coraz śmielej penetrują tereny zamieszkałe przez człowieka. Nie chodzi już tylko o najgłębsze zakątki Bieszczad, jak Wetlina czy Wołosate, ale także o okolice większych miejscowości – Sanoka czy popularnego turystycznie Polańczyka. Coraz częstsze spotkania oko w oko z niedźwiedziami, nawet na prywatnych podwórkach, budzą uzasadniony strach i skutecznie odstraszają potencjalnych turystów, którzy szukają przede wszystkim bezpiecznego miejsca do odpoczynku.
O narastającym strachu i realnym zagrożeniu opowiada reportaż Mateusza Chłystuna „Coraz bliżej siebie” na kanale YouTube „Super Expressu”. Pan Krzysztof z Bereżnicy Wielkiej podzielił się dramatycznym wspomnieniem spotkania z niedźwiedziem w swojej stodole. "Idę sobie na pewniaka tak jak zawsze do środka. Wchodzę do środka. A niedźwiedź na dwie łapki, ja głowę na niego, on na mnie na dwie łapki spadł na cztery łapki w kierunku moim. [...] zaczęło mnie wysztywniło mnie. Po chwili już nie miałem wyjścia, musiałem uciekać" - relacjonuje w materiale.
Turystyka w Bieszczadach kuleje
Mężczyzna krytykuje urzędników za lekceważenie zagrożenia, które dotyka zarówno mieszkańców, jak i turystów. "Jak ja jej powiedziałem (urzędniczce - red.), że turyści się boją przyjeżdżać, wie pan co mi odpowiedziała? Że to będzie dodatkowa atrakcja dla turystów" - cytuje wypowiedź urzędniczki z Bukowska.
Ta kuriozalna odpowiedź, choć może kusić poszukiwaczy ekstremalnych wrażeń, mija się z rzeczywistością. Dla zdecydowanej większości potencjalnych gości bliskie spotkania z drapieżnikami to powód do rezygnacji z przyjazdu. Problem wałęsających się po podwórkach i centrach miejscowości niedźwiedzi uderza bezpośrednio w finanse lokalnych mieszkańców żyjących z wynajmu kwater. Chociaż sezon urlopowy dopiero się zbliża, już teraz odnotowuje się odwołania rezerwacji.
"Turystyka w Bieszczadach ze względu tego zagrożenia... turystyka po prostu zanika" - zgodnie podkreślają mieszkańcy w rozmowie z Mateuszem Chłystunem. Przykładem jest sytuacja, gdy niedźwiedzica z młodymi pojawiła się pod jabłonią: "No na drugi dzień turyści wyjeżdżają" - dodają, wskazując na natychmiastową reakcję przestraszonych gości.
Bieszczady stoją przed poważnym wyzwaniem. Zachowanie dzikiej przyrody przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa i stabilności gospodarczej regionu staje się pilną kwestią, wymagającą skutecznych rozwiązań.