Zmarł stulatek o niezwykłym imieniu z Podkarpacia. Jego rodzina zapisała się w historii regionu

Nie żyje Sixtus Dietzius, mężczyzna przez wiele dekad związany z Jasłem (woj. podkarpackie). Zmarł w wieku 100 lat. Zwrócono uwagę na jego nietypowe imię, które wywołało sporo emocji.

Płonąca biała świeca na czarnym tle. O śmierci 100-letniego Sixtusa Dietziusa z Jasła przeczytasz na Eska Rzeszów.
Autor: Pixabay.com

W wieku 100 lat zmarł Sixtus Dietzius. Informację o jego odejściu przekazał lokalny zakład pogrzebowy w nekrologu. Wiadomość ta szybko obiegła internet, a ogromne zainteresowanie wywołało niespotykane imię zmarłego. Internauci dopytywali o historię kryjącą się za nazwiskiem i imieniem, które ma grecko-łacińskie korzenie. W historii nosiło je pięciu papieży, w tym Sykstus IV, fundator słynnej Kaplicy Sykstyńskiej. Samo imię oznacza słowo „szósty”.

Ostatnie pożegnanie zmarłego 11 września Sixtusa zaplanowano w jasielskim kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Osiedlu Rafineryjnym o godzinie 14:30. Urna z prochami spocznie na Starym Cmentarzu w Jaśle. Co warto zaznaczyć, to Dietzius w czasie II wojny światowej walczył w szeregach Armii Krajowej, a jego rodzina odegrała istotną rolę w historii regionu.

Niezwykła rodzina związana z Jasłem

Losy rodu Dietziusów nierozerwalnie splotły się z Jasłem. Ojciec stulatka, Aleksander, był projektantem gazociągów, a następnie objął funkcję dyrektora rafinerii nafty w Niegłowicach. Jak informował portal nto.pl, w krótkim czasie zdołał zmodernizować zakład i zaprojektować innowacyjną w skali Europy instalację do destylacji ropy naftowej. Zyskał miano wybitnego specjalisty i twórcy wielu patentów.

Jego historia zakończyła się tragicznie. Po tym, jak Sowieci odsunęli go od pracy, otrzymał od Niemców propozycję objęcia posady dyrektora naczelnego w firmie Siemens, którą odrzucił. jak podaje nto.pl miał powiedzieć, że nie będzie "pracował dla potrzeb przemysłu zbrodniczej III Rzeszy". Ostatecznie trafił do więzienia w Stanisławowie, gdzie zmarł.