Dramat rozegrał się 24 września w Ośrodku Kultury i Formacji Chrześcijańskiej w Jarosławiu. 31-letni Ihor M., obywatel Ukrainy, zaatakował w biały dzień. Jak ustalono, najpierw wdał się w krótką wymianę zdań, a następnie chwycił kuchenny nóż i rzucił się na spowiadającego w konfesjonale księdza Stanisława, zadając mu śmiertelne ciosy. Podczas ataku ranił także dwóch innych duchownych oraz dwie osoby świeckie przebywające na terenie klasztoru.
Z informacji przekazanych przez opactwo wynika, że stan jednego z poszkodowanych uległ znacznej poprawie. Ks. Marek Pieńkowski oddycha już samodzielnie, a jego życie nie jest zagrożone. Duchowny potrafi się komunikować, budując proste zdania, i niedawno przyjął komunię świętą.
Atak nożownika w jarosławskim opactwie. Stan Ihora M.
Sprawca zbrodni od momentu zatrzymania znajduje się pod ścisłym nadzorem na zamkniętym oddziale psychiatrii sądowej. Z ustaleń śledczych wynika, że jego zachowanie od razu wskazywało na konieczność pilnej interwencji medycznej. Mężczyzna zdradzał objawy silnego pobudzenia, agresji oraz zaburzeń myślenia połączonych z urojeniami.
Podejrzany wymaga bezwzględnie leczenia przeciwpsychotycznego
– przekazała Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Pomimo upływu kilkunastu dni od tragedii i wdrożenia farmakoterapii, przesłuchanie 31-latka pozostaje niemożliwe. U podejrzanego nadal utrzymują się wyraźne symptomy ostrej psychozy.
Głównie manifestuje się to dezorganizacją myślenia, urojeniową interpretacją wydarzeń, a także bezkrytycznym przekonaniem o prawdziwości doznań psychotycznych
– dodała prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz.
Specjaliści z dziedziny psychiatrii tłumaczą, że Ihor M. funkcjonuje w całkowicie zaburzonej rzeczywistości. Nie jest w stanie logicznie myśleć, odbiera otoczenie jako zagrożenie i traktuje swoje urojenia jako fakty. Mimo to, lekarze odnotowali niewielką, pozytywną zmianę.
Biegli stwierdzili, porównując obecny stan psychiczny podejrzanego oraz stan z dni 24 i 25 września 2026 r., że dostrzegają pewną poprawę
– zaznaczyła Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz. Jak wyjaśniła, chodzi przede wszystkim o spadek poziomu agresji i unormowanie aktywności psychoruchowej. 31-latek wyciszył się i przestał zagrażać osobom w swoim otoczeniu.
Jest to bardzo mała poprawa
– przyznała prokurator. Śledczy zawnioskowali o sporządzenie kolejnej opinii na temat skuteczności dalszego leczenia. Jednocześnie prokuratura podkreśla ważną kwestię prawną.
Podkreślić należy, że aktualnego stanu zdrowia psychicznego nie należy mylić z pojęciem poczytalności sprawcy w chwili czynu, od której zależy odpowiedzialność karna. Ta okoliczność będzie w śledztwie ustalana odrębnie
– podsumowała prokurator Taciuch-Kurasiewicz.