Ukradł złotą biżuterię za 14 tysięcy. Schował się przed pościgiem w komendzie policji

Zuchwała kradzież w jednym z salonów jubilerskich w Mielcu zakończyła się w wyjątkowo kuriozalny sposób. 29-latek uciekł z drogocennym złotym łańcuszkiem o wartości niemal 14 tysięcy złotych, a następnie postanowił ukryć się przed pościgiem w najmniej oczywistym miejscu. Mężczyzna uznał, że nikt nie wpadnie na trop uciekiniera, jeśli ten schroni się w miejscowej komendzie policji.

Mężczyzna w czarnych spodenkach i koszulce, z czerwonym kapeluszem na głowie, siedzi boso na schodach wejściowych do budynku. Jego twarz jest zamazana. Obok niego widać fragment osoby w niebieskich jeansach i ciemnych butach. W głębi widoczny fragment okna i grzejnika. Na naszym portalu można przeczytać o jego kuriozalnej kradzieży.
Autor: podkarpacka policja/ Materiały prasowe

Do incydentu doszło w ubiegły czwartek chwilę przed godziną trzynastą. Młody mężczyzna odwiedził mielecki sklep jubilerski, gdzie symulował chęć nabycia biżuterii i zaczął przymierzać gruby, złoty łańcuszek. Wykorzystując ułamek sekundy nieuwagi sprzedawców, chwycił asortyment wyceniony dokładnie na 13 850 złotych i natychmiast wybiegł na zewnątrz. Przebywające w pobliżu osoby podniosły alarm, głośno nawołując do złapania uciekającego rabusia.

Wołanie o pomoc usłyszał przez otwarte okno naczelnik Wydziału Kryminalnego z pobliskiej Komendy Powiatowej Policji w Mielcu. Mimo że funkcjonariusz nie zauważył od razu uciekiniera, postanowił błyskawicznie zareagować i opuścić swój gabinet, aby zbadać sytuację na ulicy. Ta czujność okazała się decydująca w szybkim rozwikłaniu sprawy.

Kradzież łańcuszka w Mielcu. Złodziej wpadł na schodach komendy

Po wyjściu z gmachu policjant dostrzegł mężczyznę, który siedział na schodach wejściowych. Rozpoznał w nim 29-letniego mieszkańca powiatu, który był mu doskonale znany z wcześniejszych naruszeń prawa, obejmujących włamanie do zakładu metalowego oraz przywłaszczenie cudzego telefonu. Nietypowe zachowanie znanego przestępcy od razu przykuło uwagę mundurowego, co skłoniło go do natychmiastowego działania.

Całkowicie zdezorientowany widokiem funkcjonariusza 29-latek  dobrowolnie oddał skradziony łańcuszek. Na złotym wyrobie wciąż znajdowały się metki z grawerem, które pozwalały na szybkie przypisanie biżuterii do pobliskiego sklepu jubilerskiego. Błyskawicznie potwierdzono, że jest to łup z dopiero co zgłoszonego przestępstwa.

Zaskakujący plan 29-latka po kradzieży w salonie jubilerskim

Zatrzymany mężczyzna wytłumaczył później, że jego koncepcja ucieczki opierała się na celowym stawieniu się na obowiązkowy dozór policyjny. Myślał, że nikt nie będzie szukał przestępcy na terenie jednostki organów ścigania, co miało mu zapewnić bezpieczne przeczekanie pierwszych chwil po zuchwałej kradzieży.

Podejrzany przyznał, że nie miał zamiaru kupić mierzonego łańcuszka, ponieważ nie posiada żadnych środków finansowych. Do salonu jubilerskiego poszedł z zamiarem kradzieży, gdy tylko nadarzy się dogodna sytuacja. 29-latek został zatrzymany i osadzony w policyjnej izbie zatrzymań – poinformowała podkom. Bernadetta Krawczyk.

Podejrzanemu oficjalnie postawiono zarzuty za dokonanie przywłaszczenia cudzego mienia. Za ten czyn grozi mu teraz kara pozbawienia wolności w wymiarze do pięciu lat.

EXB wstęp 30.06.2026