Ucieczka ze szpitala. Kobieta w samej koszuli błąkała się po obrzeżach miasta

Ulicami Leska samotnie spacerowała 55-letnia kobieta, mając na sobie wyłącznie cienką szpitalną koszulę, zupełnie nieodpowiednią do nocnych chłodów. Szybko wyszło na jaw, że 55-letnia mieszkanka regionu samowolnie opuściła miejscową placówkę leczniczą i ruszyła przed siebie bez wiedzy lekarzy.

Włączony sygnał świetlny radiowozu z napisem Policja. O odnalezieniu pacjentki w Lesku przeczytasz na Eska Rzeszów.
Autor: Pixabay.com
  • Ulice Leska przemierzała nocą 55-latka w cienkiej odzieży medycznej, która wcześniej bez poinformowania lekarzy samowolnie oddaliła się z placówki medycznej.
  • Pacjentkę dostrzegł kierowca autokaru w okolicach godziny 21.
  • Zmarznięta i wyraźnie osłabiona uciekinierka otrzymała pomoc od policjantów, by finalnie trafić z powrotem pod skrzydła załogi karetki pogotowia.

Spacerującą w szpitalnym stroju kobietę  dostrzegł kierowca autobusu w okolicach godziny 21 w centrum Leska. Postanowił poinformować mundurowych o tym niepokojącym incydencie trzydzieści minut później, kiedy zrealizował do końca zaplanowaną trasę na terenie przyległego powiatu.

Funkcjonariusze natychmiast ruszyli w teren, aby odnaleźć kobietę. Szybko udało im się zlokalizować wyraźnie osłabioną i przemarzniętą osobę. W trakcie interwencji wyszło na jaw, że wymknęła się ona ze szpitala na własną rękę, zupełnie pomijając procedurę poinformowania dyżurującego personelu.

- Około godziny 23, na obrzeżach miasta, poza terenem zabudowanym zauważyli kobietę opierającą się o barierę drogową. Była zmęczona i wychłodzona. Okazało się, że 55-latka nie informując personelu medycznego sama opuściła szpital, którego była pacjentką, ponieważ chciała wrócić do domu – przekazała podkarpacka policja w oficjalnym komunikacie.

Mundurowi natychmiast udzielili wsparcia zziębniętej uciekinierce i zabrali ją do radiowozu, gdzie wreszcie mogła podnieść temperaturę ciała. Równocześnie skontaktowali się z odpowiednią placówką zdrowia. Ostatecznie mieszkanka powiatu bieszczadzkiego trafiła pod specjalistyczną opiekę ratowników medycznych.

W pół minuty zabił pana Franciszka