SkillZone Festival wrócił do Mielca. Drift, supersamochody i tłumy na lotnisku

2026-06-02 14:25

Ryk silników, zapach palonych opon i tysiące osób na mieleckim lotnisku - tak w skrócie można podsumować tegoroczną edycję SkillZone Festival. Po ubiegłorocznym debiucie wydarzenie wróciło do Mielca w jeszcze większej skali i ponownie przyciągnęło fanów motoryzacji z całego regionu. Przez dwa dni nie brakowało widowiskowych driftów, supersamochodów, lotów helikopterem i atrakcji dla całych rodzin. Tym razem dopisała również pogoda. Było ciepło, słonecznie i dokładnie tak, jak życzyli sobie kierowcy oraz kibice.

SkillZone Festival

i

Autor: Emanuela Kwaśniak

Mielec. Lotnisko znów zamieniło się w tor pokazowy driftów

Strefa driftu przez cały weekend przyciągała największe tłumy. Kierowcy robili kontrolowane poślizgi, przejazdy w parach i jazdy drzwi w drzwi. Pod maskami część maszyn miała nawet około tysiąca koni. I to nie były zawody - organizatorzy od początku mówili wprost, że chodzi o show dla widzów. I faktycznie tak było. W odbiorze pokazów pomagał również komentator, który na bieżąco opowiadał o tym, co dzieje się na torze. Widzowie mogli usłyszeć nie tylko o samych przejazdach, ale też dowiedzieć się więcej o samochodach, ich możliwościach, stylu jazdy kierowców czy zasadach driftu. Dzięki temu nawet osoby, które na takim wydarzeniu były pierwszy raz, mogły łatwiej zrozumieć, na czym polega ta dyscyplina i co dokładnie oglądają. Zeszłoroczna edycja odbyła się w gorszych warunkach pogodowych. Tym razem sucha nawierzchnia i wysoka temperatura pozwoliły kierowcom wcisnąć gaz do dechy, a widzom śledzić przejazdy przez długie godziny.

Przyjechaliśmy głównie dla driftów i naprawdę jest na co popatrzeć. W necie wygląda to spoko, ale na żywo to zupełnie coś innego. - mówił jeden z uczestników.

Rok temu też byliśmy, ale teraz pogoda zrobiła swoje. Można było spokojnie obejść wszystko i spędzić tu cały dzień. Przyjechaliśmy z narzeczonym i naprawdę było warto - dodała jedna z uczestniczek.

Helikopter, supersamochody i rozmowy przy masce

SkillZone Festival to nie tylko sama jazda bokiem. Na uczestników czekały też strefy tematyczne - tuning, supercars, american cars czy oldschool.

Wśród odwiedzających dużym zainteresowaniem cieszyły się supersamochody i auta po modyfikacjach. Właściciele chętnie opowiadali o swoich projektach i pozwalali z bliska oglądać detale pojazdów.

Drift jest super i wiadomo robi największe wrażenie, ale ja zawsze sporo czasu spędzam też w strefie tuningowej. Sam planuję trochę podziałać przy swoim aucie, więc można tu podpatrzeć ciekawe rozwiązania. Ludzie też chętnie opowiadają o swoich samochodach. Co zmieniali, ile to trwało, skąd pomysły. - mówił jeden z uczestników.

Jedną z atrakcji były również loty helikopterem w ramach strefy Heli Taxi. Chętni mogli zobaczyć całe wydarzenie z góry. Nie zabrakło też strefy gastronomicznej, wesołego miasteczka oraz przestrzeni dla najmłodszych.

Hotel Gołębiewski Pobierowo. Pokoje urządzono w stylu luksusowym [ZDJĘCIA]