Do tragicznej śmierci duchownego doszło w czwartek 24 września. Ksiądz Stanisław zginął na skutek ran zadanych przez 31-letniego Ihora M., obywatela Ukrainy. W wyniku ataku napastnika ucierpiały także cztery inne osoby.
Uroczystości żałobne rozpoczęły się w poniedziałek, 28 września, w opactwie w Jarosławiu, jednak sam pochówek odbył się we wtorek, 29 września, w Grzęsce. Miejscowość ta miała dla kapłana ogromne znaczenie, ponieważ przyjeżdżał tam niemal codziennie, a każdą wizytę rozpoczynał od pójścia na cmentarz. Właśnie tam znalazł miejsce wiecznego spoczynku.
Tam gdzie bywał bardzo często i za każdym razem, niemal każdego dnia – najpierw jechał na grób mamy i taty - mówił duchowny podczas mszy pogrzebowej.
Ksiądz Stanisław posiadał w Grzęsce własny dom, w którym chętnie przebywał. Z pasją oddawał się pracom w ogrodzie i sadzie, hodował warzywa. Swoimi plonami z radością obdarowywał innych, a sąsiadów często gościł na herbacie. To właśnie w tej miejscowości przyjął sakrament chrztu.
To tu ksiądz Stanisław otrzymał chrzest, tu wzrastał w łasce i wyruszył jako parafianin na realizację wewnętrznego głosu, który usłyszał, który mówił „Pójdź za mną”
Poruszające słowa o księdzu Stanisławie
Podczas ceremonii pogrzebowej padło wiele łapiących za serce słów. Prowadzący mszę przypomniał, że na miejscu zbrodni odnaleziono klucz do tabernakulum. Duchowny zwrócił uwagę, że zamordowany kapłan prawdopodobnie trzymał ten klucz w dłoni w momencie ataku. Uznano to za niezwykle symboliczny obraz, świadczący o tym, że ksiądz Stanisław do ostatnich chwil chronił serce kościoła. W trakcie pożegnania podkreślano również, że duchowny potrafił docierać do ludzi i zjednywać sobie ich serca.
Ksiądz Stanisław musiał mieć ten klucz w ręce, kiedy został ugodzony. To bardzo poruszający i wymowny obraz. Ksiądz Stanisław do końca swojego życia okazał się strażnikiem serca kościoła, jakim jest tabernakulum
Atak nożownika w Jarosławiu
Do tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły krajem, doszło 24 września. 31-letni Ihor M., pochodzący z Ukrainy, zaatakował w jarosławskim opactwie, raniąc w sumie pięć osób. Dla 67-letniego księdza Stanisława Zbojnowicza zadane ciosy okazały się śmiertelne. Ksiądz Adrian, który opuścił już szpital po ataku, wygłosił podczas homilii apel o przebaczenie dla sprawcy tragedii.
Mężczyzna podejrzany o dokonanie zbrodni został błyskawicznie zatrzymany i decyzją sądu trafił do aresztu na okres trzech miesięcy. Jak dotąd prokuratura nie przedstawiła mu oficjalnych zarzutów. Związane jest to z opinią biegłych lekarzy, którzy stwierdzili, że 31-latek cierpi na poważne zaburzenia psychotyczne.