Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej w Rzeszowie zostanie usunięty. Są na to pieniądze

2026-01-30 11:31

W budżecie Rzeszowa zarezerwowano 100 tys. zł na demontaż Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej z Placu Ofiar Getta. Rzeźba z cokołu trafi do muzeum, a dekoracyjne płyty zostaną wyeksponowane w formie lapidarium na cmentarzu wojskowym.

Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej w Rzeszowie

i

Autor: Patryk Duszkiewicz/Wikimedia/ CC BY-SA 3.0
  • Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej w Rzeszowie, stojący od 1951 roku, zostanie zdemontowany.
  • Decyzja o usunięciu monumentu, podjęta w oparciu o ustawę dekomunizacyjną, w końcu doczekała się finansowania.
  • Co stanie się z elementami pomnika i dlaczego demontaż trwał tak długo?

Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej w Rzeszowie do demontażu

Decyzja o likwidacji pomnika zapadła kilka lat temu, ale dopiero teraz w miejskiej kasie znalazły się pieniądze na usunięcie monumentu. 100 tys. zł ma wystarczyć na demontaż i wywiezienie konstrukcji. Urzędnicy zastrzegają przy tym, że to nie będzie prosta rozbiórka, a formalności zajmą co najmniej kilka miesięcy.

Trzeba wybrać specjalistyczną firmę, która zajmie się demontażem. Potrzebna jest też dokumentacja techniczna, ponieważ płaskorzeźby przymocowane w dolnej części pomnika chcemy wywieźć i zamontować w formie lapidarium na cmentarzu żołnierzy radzieckich przy ul. Lwowskiej. Natomiast rzeźba z cokołu trafi do jednego z muzeów, które gromadzą tego typu pamiątki – powiedział Artur Gernand z kancelarii prezydenta Rzeszowa.

Po 75 latach zniknie z Placu Ofiar Getta

Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej stoi na Placu Ofiar Getta od 1951 r. U jego podstawy 15 lat później umieszczono tablicę z informacją, że jest to symbol 1000-letniej walki o wolność i niezawisłość narodową. Pod pomnikiem symbolicznie złożono też ziemię z miejsc straceń i męczeństwa ludzi z Rzeszowszczyzny.

Monument ma formę prostopadłościennego obelisku o wysokości ok. 8,5 metra. Na płaskorzeźbach uwieczniono m.in. postacie marszałka Iwana Koniewa i gen. Karola Świerczewskiego, sceny batalistyczne oraz motywy braterstwa broni i pracy pokojowej. Na szczycie znajduje się statua kobiety z dzieckiem.

Radni Rzeszowa przyjęli uchwałę o usunięciu pomnika w 2018 roku, powołując się na ustawę dekomunizacyjną. Historycy z rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej mówili wprost, że pomnik gloryfikuje system totalitarny i nie powinien znajdować się w przestrzeni publicznej miasta. Wieloletni prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc sprzeciwiał się rozbiórce, argumentując, że monument jest świadectwem historii, a koszt operacji może sięgnąć nawet 3 mln zł.

Podobną powściągliwość wykazywał początkowo jego następca, Konrad Fijołek. Kwestia usunięcia monumentu powróciła do debaty publicznej po agresji zbrojnej Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Prezydent Fijołek porozumiał się z IPN w sprawie ostatecznego rozwiązania problemu. Ustalono wówczas, że elementy pomnika zostaną przeniesione na cmentarz przy ul. Lwowskiej, a IPN sfinansuje demontaż. Po czterech latach od tych deklaracji do tematu wrócili radni i na ostatniej sesji zarezerwowali w budżecie kwotę, która ma uruchomić proces demontażu pomnika.

Pociął znajomego maczetą i zmiksował mu twarz blenderem