Nowe szczegóły tragedii polskich pielgrzymów. Kierowcy zamienili się na Węgrzech

Właściciel firmy przewozowej obsługującej pielgrzymkę do Medziugorie ujawnia nowe informacje dotyczące ostatnich godzin przed katastrofą autokaru na Węgrzech. Jak wynika z jego relacji, kierowcy zamienili się miejscami podczas przejazdu przez Węgry. W chwili tragedii za kierownicą siedział Robert, natomiast drugi kierowca, będący jednocześnie pilotem wycieczki, odpoczywał w kabinie.

Czerwony wrak autokaru na lawecie i rozrzucone bagaże. O wypadku polskich pielgrzymów przeczytasz na Eska Rzeszów.
Autor: Ferenc Isza/ East News

Nowe informacje po tragedii autokaru

Do tragicznego wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę na Węgrzech. Katastrofa autokaru przewożącego polskich pielgrzymów wstrząsnęła całym krajem. Teraz pojawiają się kolejne informacje dotyczące przebiegu podróży i pracy kierowców.

Jak informuje „Fakt”, Tadeusz Dykas, właściciel firmy przewozowej Michael, która zapewniała transport pielgrzymów, potwierdził, że podczas przejazdu przez Węgry doszło do zmiany kierowców.

— Na pewno kierowcy się zamienili gdzieś na Węgrzech. Zapis z tachografów to wyjaśni — przekazał właściciel firmy w rozmowie z „Faktem”.

Autokarem podróżowało dwóch kierowców. Robert odpowiadał za prowadzenie pojazdu, natomiast Grzegorz był jednocześnie kierowcą i pilotem wyjazdu. Według relacji pasażerów do zmiany miało dojść około dwóch godzin przed katastrofą.

Z relacji właściciela firmy wynika, że w chwili wypadku Grzegorz odpoczywał w kabinie. Za kierownicą znajdował się Robert. — Pan Grzegorz był dodatkowo pilotem tej wycieczki. Gdy doszło do wypadku, on spał, nie wie, jakie były okoliczności tragedii — powiedział Dykas „Faktowi”.

Robert miał po tragedii skontaktować się bezpośrednio z właścicielem firmy. Mężczyzna miał powiedzieć, że nie wie, co doprowadziło do katastrofy. Przewoźnik zaznacza, że na tym etapie nie można przesądzać, co było przyczyną wypadku.

— Wszystko mogło się zdarzyć. Mogła być przeszkoda na drodze, mogło wydarzyć się wiele rzeczy. Za wcześnie na wyciąganie wniosków — podkreślił Dykas.

Przewoźnik odpiera zarzuty o zmęczenie

Jedną z kwestii, które pojawiają się po tragedii, jest stan kierowców i ich czas odpoczynku. Właściciel firmy stanowczo zaprzecza, by kierowcy byli przemęczeni.

Według przedstawionych przez niego informacji obaj mężczyźni przed rozpoczęciem powrotnej trasy mieli odpowiednie warunki do odpoczynku. Nocowali w czterogwiazdkowym hotelu w Medziugorie, każdy w osobnym pokoju. Przed wyjazdem mieli mieć około 15 godzin odpoczynku.

Dzień wcześniej wrócili z wycieczki do Dubrownika około godziny 21. Następnego dnia rano rozpoczęli drogę powrotną do Polski. Po drodze zatrzymali się jeszcze w Sarajewie, gdzie wraz z pielgrzymami zwiedzali miasto i zjedli obiad. Następnie grupa ruszyła w kierunku Polski.

Przewoźnik przekonuje również, że autokar był wyposażony w nowoczesny tachograf połączony z systemem GPS. Urządzenie miało informować kierowcę o kończącym się czasie pracy.

Kluczowe dla ustalenia przebiegu ostatnich minut podróży mogą być zapisy tachografu. To one powinny pomóc ustalić m.in. moment zmiany kierowców oraz czas prowadzenia pojazdu. Sam właściciel firmy nie chce obecnie wskazywać winnego.

— Nie przesądzam, że była to wina kierowcy — zaznaczał w rozmowie z „Faktem”.

Firma zapowiada również pełną współpracę z kontrolami. Dykas poinformował, że w ciągu ostatnich dwóch lat przedsiębiorstwo było kontrolowane 11 razy. W dziewięciu przypadkach kontrole miały zakończyć się bez poważniejszych zastrzeżeń, a w dwóch stwierdzono drobne uchybienia, m.in. spaloną żarówkę.

Po tragedii firma odwołała także planowany zagraniczny wyjazd do Grecji. Jak tłumaczy właściciel, dla pracowników i kierowców wydarzenia były zbyt obciążające.

Polski autokar na policyjnym parkingu po wypadku na Węgrzech:

W wypadku polskiego autokaru zginęło 12 osób

Do katastrofy doszło w niedzielę około godziny 1 w nocy na autostradzie M3 w pobliżu miejscowości Mezőkeresztes na Węgrzech. Autokar firmy Michael wracał z pielgrzymki do Medziugorie. Na pokładzie znajdowało się 59 mieszkańców Podkarpacia.

W wyniku tragedii zginęło 12 osób, a wielu pasażerów zostało rannych i trafiło do węgierskich szpitali.

W momencie wypadku za kierownicą znajdował się Robert, który został tymczasowo zatrzymany przez węgierską policję w związku z wyjaśnianiem okoliczności tragedii. Drugi kierowca, Grzegorz, miał w tym czasie odpoczywać w kabinie.

Przyczyny katastrofy nadal są wyjaśniane przez węgierskich śledczych. Rozbity autokar pozostaje na Węgrzech i jest poddawany dalszym badaniom.