- Rodzina pięcioraczków mierzy się z falą hejtu po emigracji do Tajlandii.
- Obserwatorzy podważają wybory życiowe pani Dominiki, krytykując jej wzmożoną obecność w internecie.
- Matka pięcioraczków odpiera ataki, tłumacząc specyfikę swojej diagnozy autyzmu.
Losy tej wielodzietnej rodziny przyciągają uwagę tysięcy Polaków. Małżeństwo zyskało status gwiazd internetu tuż po tym, jak na świat przyszły pięcioraczki. Tragiczna śmierć małego Henryka wstrząsnęła opinią publiczną, a w sieci udokumentowano nie tylko przejmującą ceremonię pożegnania Henryka, ale również heroiczną batalię o życie i zdrowie kolejnego chłopca, Czarusia.
Internauci najpierw śledzili sielankowe kadry z podkarpackiej posiadłości w Horyńcu, a następnie zostali zaskoczeni nagłą decyzją o wyprowadzce do egzotycznej Tajlandii. Ten odważny krok wywołał spory niepokój, a tuż przed wylotem w domu rodziny interweniowała policja oraz opieka społeczna. Dziś pod postami regularnie pojawiają się głosy ostrej krytyki. Dominika Clarke stara się na nie odpowiadać i przedstawiać własną perspektywę.
Dominika Clarke reaguje na wpis internautki. Pokazała grób i opowiedziała o spektrum autyzmu
W ostatnich dniach jedna z użytkowniczek mediów społecznościowych opublikowała pod adresem matki pięcioraczków wyjątkowo ostry i bezpośredni komentarz.
Polecany artykuł:
Dominiko, pani Dominiko, bo na „Ty” nie jesteśmy. Pochowała pani jedno dziecko z ciąży pięcioraczej. Gdzie jest mogiłka malucha? Wielokrotnie wspominała pani o schorzeniu uniemożliwiającym występowanie przed kamerą, teraz macha pani kiecką co chwila. Jak to interpretować? Bo dla mnie uciekliście z kraju przed problemami i sługami (najprawdopodobniej chodzi jednak o słowo: "długami" - przyp. red.). Da się to wytłumaczyć?
Wywołana do tablicy influencerka nie pozostawiła tych słów bez reakcji. Na swoim profilu udostępniła fotografię przedstawiającą miejsce spoczynku zmarłego synka, dołączając do niej niezwykle wzruszające wyznanie.
Kiedy świat zwalnia, moje myśli często wracają do Polski, do małej mogiłki, która tam została, ale wiem, że Henryś jest z nami każdego dnia, w naszych sercach, w pamięci, w ciszy i w radości, bo noszę go w sobie zawsze
W dalszej części wpisu odniosła się do zarzutów dotyczących jej diagnozy, precyzując mechanizmy funkcjonowania w spektrum autyzmu i wyjaśniając, dlaczego tak chętnie udziela się w cyfrowym świecie.
Czasem ktoś pyta mnie o autyzm, i zastanawia się, jak to możliwe, że jestem tak otwarta, tak obecna w mediach. Dla mnie autyzm nie jest przeszkodą w byciu przed kamerą, wręcz przeciwnie, dla wielu osób w spektrum media, pisanie, nagrywanie, stają się bezpieczną formą kontaktu ze światem, dają poczucie kontroli. Mogę mówić szczerze, mogę przerwać, mogę po prostu wyłączyć telefon, kiedy czuję, że jest za dużo bodźców, kiedy potrzebuję chwili dla siebie. Z kontaktami „na żywo” bywa trudniej, bo tam nie da się po prostu odejść w chwili przeciążenia, a to jest bardzo typowe dla osób w spektrum – napisała mama pięcioraczków.
Znana matka zabrała również głos w sprawie rzekomej ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości i ciągłych donosów, z którymi mierzy się od momentu ujawnienia swoich planów emigracyjnych.
Od tamtej pory jesteśmy regularnie zgłaszani do różnych instytucji, przychodzą, sprawdzają, kontrolują, i za każdym razem odchodzą, bo nie znajdują nic niepokojącego, bo nasze życie, choć niekonwencjonalne, jest pełne miłości i bezpieczeństwa – czytamy.
Podsumowując swoje obszerne oświadczenie, Dominika Clarke zaznaczyła, że proces radzenia sobie ze stratą bliskiej osoby ma niezwykle indywidualny charakter i nie da się go zamknąć w jednych, sztywnych ramach.
Strata nie odbiera życia, a żałoba nie ma jednej, „właściwej” formy, bo każdy przeżywa ją inaczej, na swój własny sposób. Moja radość nie umniejsza mojej miłości do Henrysia, ona jest dowodem na to, że życie toczy się dalej, a miłość trwa wiecznie – napisała.