Spis treści
Służby pojawiły się w Lutoryżu koło Rzeszowa w czwartek, 11 czerwca 2026 roku, po wezwaniu od zszokowanych właścicieli posesji. To właśnie oni natrafili na przerażające znalezisko podczas prac remontowych wokół swojego nowo nabytego domu. Policja oraz prokuratura pracowały na miejscu przez całą noc, jednak na ten moment służby wstrzymują się od oficjalnych komentarzy, sugerując możliwość zorganizowania konferencji prasowej. Z ustaleń mediów wynika, że za makabryczny proceder odpowiada poprzednia właścicielka działki, z zawodu patomorfolożka. Kobieta rzekomo traktowała swój ogród jako miejsce utylizacji medycznych odpadów i miała już złożyć w tej sprawie wyjaśnienia śledczym.
Okoliczni sąsiedzi nie kryją przerażenia całą sytuacją. Dziennikarze "Super Expressu" ustalili, że domy na tym osiedlu są już w większości zamieszkane, a obecni właściciele felernej działki nabyli nieruchomość w 2025 roku.
Widziałam tylko funkcjonariuszy w białych kombinezonach. Wyglądali jak technicy pracujący na miejscu zbrodni. Co się stało, nikt nam nie mówi
Tak relacjonowała na gorąco reporterowi "Faktu" jedna z okolicznych mieszkanek.
Robili wylewkę na taras, w ziemi znaleźli ludzkie płody. Tragedia nowych właścicieli pod Rzeszowem
Miał to być nowy, szczęśliwy rozdział w ich życiu. Z informacji podanych przez RMF wynika, że do wstrząsającego odkrycia doszło w momencie, gdy nowi nabywcy przygotowywali grunt pod budowę tarasu. Nikt nie spodziewał się, że pod warstwą ziemi znajduje się cmentarzysko. Choć prokuratura nie wydała jeszcze oficjalnego oświadczenia, śledczym udało się namierzyć byłą właścicielkę, która miała przyznać się do nielegalnego procederu zakopywania płodów. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.