Katastrofa śmigłowca koło Rzeszowa. Pasażer wysiadł na chwilę przed tragedią

2026-01-29 13:35

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała wstępny raport po katastrofie śmigłowca Robinson R44 II, do której doszło 29 listopada 2025 r. koło Rzeszowa. W dokumencie czytamy, kilka chwil przed tragedią ze śmigłowca wyszedł jeden z pasażerów.

  • Prywatny lot śmigłowcem z Krosna do Przeworska zakończył się tragiczną katastrofą.
  • Jeden z pasażerów opuścił maszynę podczas międzylądowania, tuż przed wznowieniem lotu.
  • Utrata łączności i pogarszające się warunki pogodowe poprzedziły znalezienie wraku i ciał dwóch osób.

Pasażer wysiadł na chwilę przed tragedią

Z raportu wynika, że pilot zaplanował prywatny lot na trasie Krosno – Przeworsk, początkowo z dwoma pasażerami na pokładzie. Start nastąpił o godz. 14:10, a 12 minut później pilot skontaktował się z wieżą Rzeszów–Jasionka, zgłaszając lądowanie i około 10-minutowy postój. W trakcie postoju jeden z pasażerów opuścił śmigłowiec, a po ponownym starcie pilot potwierdził zamiar kontynuowania lotu do Przeworska.

Utrata łączności, akcja służb i miejsce katastrofy

O 14:52 kontrolerzy bezskutecznie próbowali nawiązać łączność z pilotem. Kilka minut później napływały pierwsze sygnały o możliwym zdarzeniu. O 14:59 pojawiła się informacja o prawdopodobnym przymusowym lądowaniu na południe od Rzeszowa, a następnie zgłoszenia o wypadku w rejonie Malawy.

Próby kontaktu telefonicznego również nie przyniosły efektu. Policja przekazała, że przed 15:00 wpłynęło zgłoszenie o wypadku w terenie zalesionym, co uruchomiło dalsze działania.

Około 15:35 potwierdzono, że do katastrofy doszło w miejscowości Cierpisz koło Malawy (gmina Łańcut). Odnaleziono ciała dwóch osób oraz szczątki śmigłowca.

Zniszczenia i pogarszająca się pogoda

PKBWL wskazuje, że maszyna została całkowicie zniszczona po zderzeniu z drzewostanem; doszło też do pożaru, m.in. po pęknięciu jednego ze zbiorników paliwa.

W raporcie odnotowano również pogarszające się warunki meteorologiczne: między 14:00 a 16:00 podstawa chmur obniżała się nawet do 50–100 metrów, a widzialność na stacji Rzeszów–Jasionka spadała stopniowo do 300 metrów, przy mgle.

Na tym etapie komisja nie formułuje jeszcze przyczyn wypadku. Zabezpieczono wrak do dalszych badań, zebrano dokumentację obsługową i dane o uprawnieniach pilota, pobrano próbkę paliwa oraz oświadczenia świadków.

Tłumy narciarzy w bydgoskim Myślęcinku. Byliśmy na Stefanowym Stoku