Dramat w Bieszczadach. Z zapory w Solinie skoczył mężczyzna, znaleziono ciało

2026-06-04 16:22

We wtorkowy wieczór doszło do tragicznego zdarzenia na zaporze w Solinie. Do jeziora skoczył stamtąd mężczyzna. Służby zlokalizowały już zwłoki na dużej głębokości. W trudnej operacji poszukiwawczej pomógł specjalistyczny podwodny dron policyjny.

Dramat na Jeziorze Solińskim. Utonął mężczyzna

i

Autor: Pixabay.com Dramat na Jeziorze Solińskim. Utonął mężczyzna

Tragedia nad Jeziorem Solińskim. Służby zlokalizowały zwłoki

Funkcjonariusze komendy w Lesku, wspierani przez mundurowych z Komendy Wojewódzkiej w Rzeszowie i inne jednostki ratunkowe, próbują wyciągnąć z wody zwłoki mężczyzny. Według ustaleń śledczych we wtorkowy wieczór człowiek ten rzucił się wprost do Jeziora Solińskiego z korony tamtejszej zapory. Z informacji przekazanych przez podkarpackich stróżów prawa wynika, że zawiadomienie o dramatycznym incydencie wpłynęło do nich we wtorek, w okolicach godziny 19. Na miejsce błyskawicznie zadysponowano policyjne patrole z Leska, jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz wykwalifikowanych ratowników WOPR. Błyskawiczna akcja poszukiwawczo-ratunkowa ruszyła jeszcze tego samego wieczoru. Teren przeczesywano równolegle ze stromego brzegu oraz z pokładów łodzi motorowych. Do akcji bardzo szybko dołączyli także policyjni specjaliści z rzeszowskiej komendy wojewódzkiej.

Sonda
Często jeździsz w Bieszczady?

Poszukiwania w Solinie. Nowoczesny dron podwodny odnalazł ciało

Przełom nastąpił dopiero po użyciu specjalnego drona podwodnego. Ten sprzęt umożliwił gruntowne zbadanie dna i prowadzenie poszukiwań w głębinach całkowicie niedostępnych dla tradycyjnych metod. To właśnie dzięki temu urządzeniu funkcjonariuszom udało się zlokalizować poszukiwanego mężczyznę. Ciało spoczywało na dużej głębokości. Trudne warunki i ciśnienie panujące pod wodą wykluczały wysłanie tam płetwonurków. Teraz służby przygotowują się do wydobycia zwłok. Jak informuje lokalna policja, działania są bardzo utrudnione przez samą głębokość i warunki panujące w bieszczadzkim akwenie. Okoliczności tego fatalnego zdarzenia badają kryminalni, a cały proces objęła nadzorem Prokuratura Rejonowa w Lesku.

Pożar kultowej bieszczadzkiej restauracji Wilcza Jama