14 osób rannych, kierowca przyznał się do winy. Białorusin stanie przed sądem

Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 35-letniemu obywatelowi Białorusi Romanowi S., który w grudniu ubiegłego roku doprowadził do groźnego wypadku autobusu na rondzie im. Jacka Kuronia w Rzeszowie. Prokuratura zarzuca mu nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Za ten czyn grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

  • Akt oskarżenia trafił do sądu 12 czerwca.
  • Oskarżony to 35-letni obywatel Białorusi Roman S.
  • Do wypadku doszło 14 grudnia 2024 roku na rondzie im. Jacka Kuronia w Rzeszowie.
  • Autobusem podróżowało 48 osób.
  • W wyniku zdarzenia rannych zostało 14 pasażerów.

Do zdarzenia doszło 14 grudnia 2024 roku. Z ustaleń śledczych wynika, że kierowca autobusu marki Scania, jadąc drogą krajową nr 97 w kierunku centrum miasta, poruszał się z prędkością około 94 km/h, choć obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez wyspę ronda, drogę dla pieszych i rowerów, uderzył w bariery ochronne, a następnie wjechał na pas zieleni.

Autobusem podróżowało łącznie 48 osób – 47 pasażerów oraz drugi kierowca. Wszyscy byli obywatelami Białorusi, a pojazd realizował kurs na trasie Terespol – Budapeszt. W wyniku wypadku obrażeń doznało 14 osób, w tym 10 pasażerów odniosło urazy skutkujące naruszeniem czynności narządów ciała na okres powyżej siedmiu dni.

Czytaj też: Kilkadziesiąt płodów w ogrodzie lekarki. Magdalena H. miała długi. "Straciła dla niego głowę"

- Zaprzeczył również, aby przed rozpoczęciem jazdy czuł się źle lub zażywał leki czy inne środki mogące wpływać na zdolność prowadzenia pojazdu - powiedział Radiu Eska Krzysztof Ciechanowski, Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie:

Kierowca był trzeźwy. Podczas przesłuchania przyznał się do winy i wyjaśnił, że korzystał z tempomatu ustawionego na około 95 km/h oraz zasnął za kierownicą. Jak zeznał, obudził się tuż przed rondem i próbował wyhamować pojazd. Początkowo był tymczasowo aresztowany, jednak w marcu sąd zamienił ten środek na dozór policji, zakaz opuszczania kraju, zatrzymanie paszportu oraz poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł.

Wypadek w Smykowie