Zuzanna chciała odebrać klucze do wynajmowanego mieszkania, została postrzelona. Dwie sprzeczne relacje

2026-09-22 9:15

Tą historią żyła cala Polska. Nikt nie spodziewał się, że kiedy Zuzanna z rodzicami będzie próbowała wejść do mieszkania  w jednym z budynków przy ulicy Siemiradzkiego w Rzeszowie, który wynajmowali Mateusz M. i Sebastian Sz., stawią oni opór. Przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie zeznawały osoby, które o zdarzeniu miały usłyszeć od jednego z oskarżonych.

Dwie sprzeczne relacje w sprawie postrzelenia właścicielki mieszkania. W poniedziałek, 21 września przed sądem apelacyjnym zeznawały osoby, które o zdarzeniu miały usłyszeć od jednego z oskarżonych.

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w 2022 roku w jednym z budynków przy ulicy Siemiradzkiego w Rzeszowie. Małgorzata G. wypowiedziała wcześniej umowę najmu mieszkania Sebastianowi S. i postanowiła zjawić się na miejscu z mężem oraz swoją 23-letnią córką Zuzanną, chcąc ostatecznie przejąć lokal oraz komplet kluczy. Towarzyszył im wezwany ślusarz, ponieważ lokatorzy zignorowali termin opuszczenia nieruchomości. Fachowiec rozpoczął pracę przy drzwiach wejściowych. 

W momencie gdy ślusarz przystąpił do otwierania zamka, drzwi zostały otwarte od środka, a następnie w tym samym czasie w kierunku osób będących przed mieszkaniem z wnętrza Mateusz M. użył gazu pieprzowego, zaś Sebastian Sz. oddał strzał z broni palnej, w wyniku którego postrzelona została stojąca przy drzwiach Zuzanna G. - informował Krzysztof Ciechanowski rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Ranna Zuzanna wymagała natychmiastowej hospitalizacji i przeszła skomplikowane zabiegi medyczne.

Sebastian Sz. i Mateusz M. złożyli apelację

Rzeszowski Sąd Okręgowy rozpatrywał tę sprawę w pierwszej instancji i pod koniec 2024 roku wydał orzeczenie. Sebastiana Sz. Skazano na karę 10 lat pozbawienia wolności, natomiast Mateusza M. skazano na 8 lat więzienia. Sąd nałożył na obu mężczyzn obowiązek zapłaty po 300 tys. złotych zadośćuczynienia dla ofiary, a także po 4 tys. złotych dla rodziców dziewczyny występujących w charakterze oskarżycieli posiłkowych.

Wyrok pierwszej instancji nie zadowolił żadnej ze stron konfliktu i nie ma charakteru prawomocnego. Odwołania trafiły na biurko sędziów zarówno od prokuratora i oskarżycieli posiłkowych, jak i reprezentantów obu skazanych lokatorów.

Zeznania nowych świadków

Sąd wyższej instancji rozpoczął w czwartek 18 czerwca ponowne analizowanie akt.  Zapadła wtedy decyzja o konieczności wezwania na salę rozpraw nowych świadków, z którymi oskarżeni dzielili wcześniej cele w areszcie śledczym. W poniedziałek, 21 września sąd przesłuchał Tadeusza P. – byłego milicjanta podejrzanego o zabójstwo trzech osób – oraz Karola R., podejrzanego o przestępstwa narkotykowe. Obaj przebywali w tym samym zakładzie karnym, co Szymon S. i mieli usłyszeć od niego informacje o zdarzeniu. 

Podczas przesłuchania przedstawili jednak zupełnie różne wersje wydarzeń. Potwierdzono jedynie, że Sebastian Sz. miał działać w obronie koniecznej.

Całkowicie zaprzeczyli tej tezie prokuratury, jakoby świadkowie ci mieli mieć wiedzę odnośnie jakiegoś porozumienia, odnośnie planowania zabójstwa, wręcz przeciwnie, świadkowie kategorycznie zaprzeczyli, aby taka sytuacja miała miejsce i potwierdzili, że Sebastian Sz. tak naprawdę działał w obronie koniecznej, a strzał oddany był w miejsce, gdzie nikt nie stał i miał być takim odstraszeniem, aby napastnicy odeszli. W dalszej kolejności, wiadomo, będą głosy stron, i sąd w finalnie zdecyduje. Natomiast myślę, że dowody przeprowadzone dzisiaj jednoznacznie pokazują jaki był cel zachowania Sebastiana Sz.i pokazują też to, że ani Sebastian Sz. , ani Mateusz M. żadnego zamiaru zabójstwa nie mieli, a jedynie próbowali odeprzeć bezprawny atak na mieszkanie, którego byli w posiadaniu – powiedział w rozmowie z reporterką Radia ESKA adwokat Bartosz Rogała.

Porzuciła noworodka na pewną śmierć