Rolnicy oczekują ponadto wprowadzenia trwałych mechanizmów pomocowych dla gospodarstw rolnych funkcjonujących blisko wschodniej granicy państwa.
Wiadomo, jak ta sytuacja jest na dzień dzisiejszy na rynku zbóż i tych produktów rolno-spożywczych, a także sytuacji tutaj związanej z Ukrainą. Bo z tego co my rolnicy wiemy oddolnie, cały czas zboże jedzie wagonami do nas, do Medyki i dalej nie wiemy, czy jedzie do Europy, czy jedzie do nas? Nie mamy takiej możliwości sprawdzenia. Widzimy, tylko obserwujemy, mamy też kolegów, którzy pracują przy przeładunkowych portach i wiedzą, że takowe zboże jedzie. My, na Podkarpaciu mamy najdalej do portów zbycia zboża. Mamy najdroższe paliwo, najdroższe nawozy. Nikt się nami nie interesuje. Jesteśmy województwem przyfrontowym: Podkarpacie i Lubelszczyzna i myśmy najwięcej ucierpieli i myśleliśmy, że rząd się tutaj pochylił i do nas i nam w jakiś sposób to pomoże, zrekompensować te nasze straty - mówi Roman Kondrów, lider stowarzyszenia „Podkarpacka Oszukana Wieś” w rozmowie z reporterem Radia ESKA.
Przedstawiciele branży rolniczej nie ukrywają głębokiego rozczarowania brakiem odpowiednich działań ze strony rządu. Wskazują na niespełnione deklaracje polityków oraz konieczność natychmiastowego wsparcia w obliczu suszy i niesprzyjających warunków atmosferycznych.
Jesteśmy naprawdę już pod ścianą w tym momencie, bo wiadomo jaka jest sytuacja w rolnictwie i obawiam się, że będzie, że jeszcze gorzej, ale dlatego jedziemy dzisiaj do Suchej Woli, żeby ministra zapytać z jakim przyjechał do nas tutaj przesłaniem. Czy tylko będą obiecanki i cały czas niemerytoryczna rozmowa, bo tutaj koledzy z PSL-u mnie nakłaniają, żeby nie było krzyków, nie było ostrej rozmowy, tylko łagodne. Jak to można łagodnie rozmawiać, gdzie minister nic nie robi do tej pory? – pyta Roman Kondrów.
Rozmowy rolników z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim zaplanowano na środę, 22 lipca na godzinę 18.00. Do wymiany poglądów ma dojść na terenie jednego z gospodarstw w podkarpackiej Suchej Woli.