Widok stąd zapiera dech w piersiach. Ruiny średniowiecznego zamku znów otwarte dla turystów

To jedno z najpiękniejszych miejsc, które warto odwiedzić w drodze w Bieszczady. Ruiny zamku Sobień we wsi Manasterzec ponownie zapraszają turystów. Z nowej platformy widokowej można podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę doliny rzeki San. Atrakcja jest już dostępna po rocznej przerwie.

Ruiny zamku sobień
Autor: Nadleśnictwo Lesko/ Materiały prasowe

W drodze w Bieszczady warto zatrzymać się przy niezwykłej atrakcji, jaką są ruiny średniowiecznego zamku Sobień. Pozostałości dawnej budowli obronnej usytuowane są na niewielkim wzgórzu w miejscowości Manasterzec w okolicach Sanoka. Z tego wzniesienia można podziwiać niezwykle malowniczą panoramę rzeki San, która zachwyca każdego odwiedzającego to miejsce turystę.

Przez ostatni rok dostęp do tego miejsca był ograniczony, jednak obecnie turyści mogą już w pełni z niego korzystać. Zakończono gruntowne prace archeologiczne, konserwatorskie i zabezpieczające, za które odpowiadało Nadleśnictwo Lesko. W ramach renowacji usunięto gęstą roślinność, która wcześniej porastała mury, co znacznie poprawiło dostępność i wyeksponowało dawne fortyfikacje.

Zamek Sobień w Bieszczadach. Tajemnicza Czarna Dama i legenda rodu Kmitów

Zamek Sobień to średniowieczna warownia zlokalizowana na styku Gór Słonnych i Pogórza Bukowskiego. Pierwotnie wzmiankowana jako posiadłość królewska Soban, została później przekazana przez Władysława Jagiełłę w ręce rodu Kmitów. To właśnie z tą rodziną związana jest tajemnicza legenda o Czarnej Damie, opisana przez Bartłomieja Grzegorza Salę w książce „Legendy zamków karpackich”. Według przekazu, Jan Kmita wyjechał w pilnych sprawach, zostawiając w twierdzy żonę Annę. Podczas jego nieobecności zamek zaatakowali Węgrzy, a budowla doszczętnie spłonęła. Anna, wykazując się niezwykłym opanowaniem, czekała na tragiczną śmierć w pożarze. Po powrocie Jan zastał jedynie zrujnowane mury i przysiągł odbudowę rodowej siedziby. Do końca życia pozostał wierny zmarłej żonie, nie doczekawszy się potomka, a od tamtej pory, zwiastując nieszczęścia w rodzinie Kmitów, na zamku rzekomo pojawiała się postać Czarnej Damy.

Drzwi do nieistniejącej wsi Długie