Trzy dni przed atakiem ksiądz rozdawał wiernym czekoladki. Dziś pod klasztorem zapłonęły znicze

Wstrząśnięci mieszkańcy Jarosławia gromadzą się pod klasztorem i zapalają znicze. W czwartek, 24 września, na terenie Jarosławskiego Opactwa rozegrał się dramat. 31-letni obywatel Ukrainy ranił nożem pięć osób, a jedna z ofiar tego brutalnego ataku zmarła.

Pod budynkiem jarosławskiego klasztoru zaczęły pojawiać się znicze, upamiętniające ofiarę dramatu. Przypomnijmy, w ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa zostało rannych pięć osób. Do szpitala trafił również ciężko ranny ksiądz Stanisław, jednak lekarzom nie udało się uratować jego życia. Jak przekazała siostra Barbara Dendor, duchowny najprawdopodobniej próbował osłonić wiernych. Gdy dobiegły go niepokojące odgłosy, opuścił konfesjonał, by zaryglować kościelną kratę, lecz został zaatakowany. Dziennikarz Radia ESKA, Tomasz Widak, rozmawiał z poruszonymi osobami zgromadzonymi na miejscu tragedii.

Przechodnie, którzy przynieśli znicze, mówili otwarcie o ogromnym poruszeniu i powszechnym smutku. 

- Widać, że jest tutaj duże poruszenie – mówią osoby, które przyniosły znicze.

- Ogromna tragedia – mówią zgodnie.

- Wielka tragedia… w takim świętym miejscu. To jest straszne.

- Chodziłem tu na msze. Z widzenia go znałem (księdza Stanisława – przyp. red.). Bardzo fajny ksiądz – mówi jeden z mężczyzn.

- Wspaniały ksiądz, mądry, wspaniały ksiądz – mówią. - Trzy dni temu były imieniny księdza świętej pamięci Stanisława, czekoladki rozdawał. Byłam na tej mszy świętej. Piękna była msza. Nie mogę dojść do siebie – słyszmy.

Atak nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa

Dramatyczne zajście rozegrało się w czwartek rano, na terenie opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu. Agresor uzbrojony w nóż ranił łącznie pięć osób, w tym czterech mężczyzn oraz jedną kobietę. Obrażenia, jakich doznał ksiądz Stanisław, okazały się niestety śmiertelne. Teren zbrodni zabezpieczyły odpowiednie służby, które intensywnie pracują nad odtworzeniem dokładnego przebiegu zdarzeń. W związku z zaistniałą sytuacją, zwołano pilne posiedzenie sztabu kryzysowego, w którym wzięły udział władze miasta oraz wojewoda podkarpacka.

Jak przekazała w rozmowie z Radiem ESKA jedna z zakonnic, ksiądz Stanisław przebywał w konfesjonale w godzinach od 9:30 do 10:00, czekając na rozpoczęcie mszy. To właśnie wtedy usłyszał hałas dochodzący z zewnątrz. Według relacji siostry, wszystko miało swój początek w pobliskiej kawiarni, gdzie nieznany sprawca najpierw zaatakował księdza Adriana.

Wyrok dla zabójcy księdza Dymka z Kłobucka