Ustanowienie przez Lwowską Radę Obwodową roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) wywołało w Polsce falę ostrej krytyki. Na ten krok zareagowali samorządowcy z Przemyśla, którzy uznali, że takie działanie uderza w pamięć o polskich ofiarach zbrodni UPA oraz zaprzecza idei budowania sąsiedzkich relacji na fundamencie prawdy historycznej i wzajemnego szacunku. W efekcie, podczas sesji w poniedziałek, 26 października 2026 roku, przemyscy radni jednogłośnie przegłosowali zawieszenie współpracy partnerskiej ze Lwowem. Uchwałę poparło 21 rajców, a nikt nie zagłosował przeciw ani nie wstrzymał się od głosu.
Według doniesień Polskiej Agencji Prasowej, przyjęty dokument nakłada na prezydenta Przemyśla obowiązek podjęcia kroków prawnych, które doprowadzą do rozwiązania umowy partnerskiej zawartej w 1995 roku. Dokument zakłada jednak możliwość powrotu do relacji, o ile Lwowska Rada Obwodowa formalnie wycofa lub ostatecznie unieważni kontrowersyjną uchwałę, a władze Lwowa stanowczo odetną się od promowania struktur odpowiadających za mordy na cywilach. Zadaniem prezydenta jest teraz przekazanie stanowiska rady partnerom ze Lwowa oraz poinformowanie przemyskich radnych o wdrożonych procedurach i dacie wygaśnięcia porozumienia.
Tuż po głosowaniu głos w mediach społecznościowych zabrał prezydent Przemyśla Wojciech Bakun. Poinformował on, że samorząd wstrzymuje wspólne inicjatywy „do czasu jasnego określenia się władz Lwowa” w kwestii gloryfikowania ideologii wymierzonych w Polskę i Polaków. Włodarz miasta podziękował również radnym za jednomyślność i zaznaczył, że Przemyśl nie zamierza przechodzić obojętnie obok prowokacyjnych i antypolskich zachowań.
Uchwała przyjęta przez Lwowską Radę Obwodową ustanawia rok 2027 rokiem UPA, dowodzącego nią Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Już 21 października informator Polskiej Agencji Prasowej z kręgów ukraińskiego rządu nazwał ten ruch lokalnych polityków „nieprzyjemnym zaskoczeniem” dla centralnych władz w Kijowie. Źródło to wskazało, że rząd Ukrainy prowadził konsultacje mające na celu zablokowanie wejścia uchwały w życie, próbując między innymi doprowadzić do braku podpisu pod dokumentem lub wycofania poparcia przez część deputowanych.
Za złożenie projektu uchwały we lwowskiej radzie odpowiadał Światosław Szeremeta, reprezentujący partię Europejska Solidarność, na czele której stoi były ukraiński prezydent Petro Poroszenko. Polityk ten pełni funkcję sekretarza w ukraińskiej międzyresortowej komisji zajmującej się upamiętnieniami, a także zarządza przedsiębiorstwem komunalnym „Dola”, odpowiadającym po stronie ukraińskiej za poszukiwania szczątków polskich ofiar zamordowanych przez nacjonalistów.
Z inicjatywy ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, Światosław Szeremeta trafił na listę osób niepożądanych i otrzymał zakaz wjazdu do strefy Schengen, który obowiązuje do 20 października 2031 roku. Szef polskiej dyplomacji określił ukraińskiego polityka mianem inicjatora ustanowienia roku Szuchewycza oraz „rekonstruktora Galizien Waffen-SS”.
Krok lwowskich samorządowców spotkał się z krytyką ukraińskiego MSZ, które uznało tę regionalną decyzję za uderzającą w relacje z Polską. Z kolei premier Donald Tusk już 21 października oświadczył, że nie pojmuje „tej samobójczej taktyki”. Dwa dni później szef polskiego rządu ujawnił, że z rozmowy z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim wynika, iż ukraiński przywódca był „bardzo niezadowolony” z obrotu spraw i zasygnalizował brak wsparcia dla tej inicjatywy, o ile dalsze procedury będą zależały od jego decyzji.
Działalność zbrojnej formacji, jaką była UPA, a także aktywność OUN, niezmiennie stanowią jedne z najbardziej zapalnych punktów w relacjach polsko-ukraińskich. Zgodnie z ustaleniami polskich historyków, w 1943 roku oddziały UPA dokonały skoordynowanych napadów na polskie wsie na Wołyniu, co w Polsce kwalifikowane jest jako ludobójstwo wołyńskie. Natomiast w ukraińskiej narracji historycznej obie te organizacje nierzadko funkcjonują jako symbole zbrojnego oporu przeciwko Związkowi Sowieckiemu oraz walki o niepodległe państwo.
Reakcja Przemyśla nie była odosobniona, ponieważ na analogiczny krok zdecydował się Sejmik Województwa Lubelskiego. Regionalni radni wyrazili zgodę na wypowiedzenie obowiązującej od 2004 roku umowy partnerskiej łączącej ich województwo z obwodem lwowskim. Była to bezpośrednia odpowiedź na ogłoszenie przez Lwowską Radę Obwodową roku 2027 rokiem UPA oraz jej dowódcy Romana Szuchewycza.
Decyzja na forum lubelskiego sejmiku zapadła całkowicie jednomyślnie. Podczas poniedziałkowych obrad wszystkich 30 obecnych na sali radnych zagłosowało za przyjęciem uchwały pozwalającej na zerwanie porozumienia o współpracy obejmującej obszary gospodarki, handlu, nauki, techniki oraz kultury między województwem lubelskim a obwodem lwowskim.
W trakcie poniedziałkowych obrad marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski z PiS przekonywał, że przyjęty dokument ma stanowić jasny sygnał, iż „nie ma naszej zgody na honorowanie zbrodniarzy”. Wskazał, że chodzi o postacie, które „mordowały” oraz „namawiały do mordów” na ludności polskiej, żydowskiej, romskiej i ormiańskiej zamieszkującej dawne Kresy Wschodnie.
„To jest nasz sprzeciw symboliczny, żeby Ukraińcy pamiętali, że nie będzie naszej zgody, żeby Szuchewycz, Bandera, Melnyk i inni spod znaku UPA i OUN byli bohaterami, żeby Ukraińcy budowali swoją tożsamość na bazie tych zbrodniarzy” – powiedział Stawiarski. Jednocześnie samorządowiec ostrzegł przed „demonami przeszłości”, które w jego ocenie „zawsze mogą wrócić”.
Marszałek zwrócił również uwagę, że we wzajemnych relacjach między Polską a Ukrainą wciąż brakuje „prawdy historycznej”, dodając, że „nasi sąsiedzi z Ukrainy nigdy nie powiedzieli tego prostego słowa: przepraszam”. Polityk kategorycznie ocenił postawę polskich samorządowców wobec działań strony ukraińskiej: „Nie jesteśmy w stanie przejść do porządku dziennego nad honorowaniem ludzi, którzy mordowali naszych braci, siostry, sąsiadów” – stwierdził.
Głos zabrał także Marek Kos, stojący na czele klubu Trzecia Droga Polska 2050-PSL, który nawiązał do ogromnego wsparcia udzielonego Ukraińcom przez Polaków po rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Samorządowiec nie krył zaskoczenia decyzją ukraińskich partnerów w kontekście dotychczasowej pomocy. „Stąd też bardzo dziwi taka uchwała obwodowej rady we Lwowie, gdzie gloryfikują osoby, które mordowały, wyrażały zgodę, zachęcały do mordowania, do ludobójstwa na Polakach” – stwierdził.
Z kolei szefowa klubu Koalicji Obywatelskiej Zofia Woźnica zaznaczyła na sesji: „Nasze stanowisko nie może być inne, jak stanowisko twarde, pokazujące, że nie zgadzamy się z takim działaniem i taką interpretacją historii”. Radna zadeklarowała wprawdzie współczucie dla ukraińskiego społeczeństwa zmagającego się z wojną, jednak samą uchwałę rady obwodowej we Lwowie określiła jako decyzję, która „woła o pomstę do nieba”.
Odmienny przebieg miała czwartkowa sesja Rady Miasta Lublin, gdzie klub Prawa i Sprawiedliwości wnioskował o przyjęcie stanowiska potępiającego ruch strony ukraińskiej i zawieszającego relacje partnerskie ze Lwowem. Propozycja ta przepadła jednak w głosowaniu. Wprowadzenie tego punktu do porządku obrad poparło 12 radnych wywodzących się głównie z PiS i Rozwoju Plus, podczas gdy 17 rajców reprezentujących klub prezydenta Krzysztofa Żuka opowiedziało się przeciwko takiemu rozwiązaniu.
Sam prezydent Lublina Krzysztof Żuk przekazał w środę informację o wystosowaniu oficjalnego listu do przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej. W imieniu lublinian wyraził w nim stanowczy sprzeciw wobec „niedopuszczalnej, nieakceptowalnej” oraz „bolesnej” dla wielu Polaków i krewnych ofiar uchwały. Włodarz miasta wezwał jednocześnie ukraińskich samorządowców do wycofania się z podjętej decyzji oraz rozpoczęcia dialogu z polską stroną, który opierałby się na rzetelnych ustaleniach historyków.
Wtorkowa uchwała podjęta przez Lwowską Radę Obwodową wywołała również reakcję na szczeblu rządowym, spotykając się z krytyką ze strony polskich władz, w tym samego premiera Donalda Tuska. W środę głos zabrało także Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy, które w oficjalnym oświadczeniu przyznało, że decyzja lwowskich radnych dotykająca tak drażliwych kwestii historycznych w relacjach z Polską przynosi efekty odwrotne do zamierzonych w procesie budowania wzajemnego porozumienia.
Do sprawy odniosła się ponadto Iryna Wereszczuk, pełniąca funkcję zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy. Zaapelowała ona bezpośrednio do deputowanych Lwowskiej Rady Obwodowej o powstrzymanie się od kroków mogących uderzyć w dobrosąsiedzkie relacje z Polską, zaznaczając przy tym, że generowanie tego typu napięć przynosi korzyści wyłącznie Rosji.
Źródło: PAP