- Mężczyzna, który zachowywał się nietypowo, poruszał się po zamarzniętej rzece Wisłok.
- Na miejsce skierowano służby, które bezpiecznie sprowadziły 43-latka na brzeg.
- Mężczyzna był wychłodzony i miał blisko 2,5 promila alkoholu.
„Dziwnie się zachowywał i machał rękami”
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, przed godziną 14.30. Dyżurny miejski otrzymał informację od świadka, że od strony ul. Kępa po zamarzniętym Wisłoku porusza się mężczyzna. Z relacji wynikało, że zachowuje się nietypowo i może potrzebować natychmiastowej pomocy.
Na miejsce skierowano policyjne patrole, a także straż pożarną i pogotowie. Funkcjonariusze potwierdzili zgłoszenie jeszcze podczas dojazdu, z daleka widzieli mężczyznę stojącego niemal na środku rzeki. Gdy zauważył służby, zaczął iść w stronę ul. Żeglarskiej.
Patrol sprowadził go na brzeg. Miał blisko 2,5 promila
Policjanci będący po tej stronie rzeki bezpiecznie ściągnęli 43-latka na ląd. Mężczyzna był wychłodzony. Po wstępnym zaopatrzeniu został przewieziony do wytrzeźwienia. Badanie wykazało, że miał blisko 2,5 promila alkoholu.
Na szczęście tym razem skrajnie ryzykowne zachowanie nie zakończyło się tragedią ani poważnymi obrażeniami. Rzeszowscy policjanci przypominają, by nie wchodzić na zamarznięte zbiorniki wodne – rzeki, jeziora czy stawy. Lód bywa zdradliwy: jego grubość i wytrzymałość mogą zmieniać się dynamicznie pod wpływem temperatury, opadów czy prądów wodnych. Nawet z pozoru stabilna pokrywa może pęknąć w jednej chwili, co oznacza realne zagrożenie dla życia.