Kilkadziesiąt martwych płodów pod ziemią. Obrończyni lekarki reaguje. Zabrała głos

2026-06-18 11:10

Na posesji w podrzeszowskim Lutoryżu odkryto zakopane ludzkie płody. Do wstrząsającego znaleziska doszło, gdy nowi właściciele terenu rozpoczęli roboty ziemne. Sprawa dotyczy lekarki patomorfolog Magdaleny H., którą aresztowano. Głos w sprawie zabrała pełnomocniczka kobiety.

Sprawa Magdaleny H. z Lutoryża

Przypomnijmy, że koszmarne odkrycie wyszło na jaw podczas prac ziemnych, prowadzonych przez nowych nabywców posesji. Operator koparki natrafił na ludzkie szczątki i materiały medyczne. Zabezpieczone papiery to dokumentacja medyczna. Śledczy potwierdzili wydobycie 34 ludzkich płodów z ziemi. Służby błyskawicznie zatrzymały byłą właścicielkę terenu, patomorfolożkę Magdalenę H. Decyzją sądu, 57-letnia lekarka została tymczasowo aresztowana na okres trzech miesięcy.

Obrończyni lekarki komentuje sytuację

Podejrzana od 13 czerwca przebywa za kratami, a jej obroną z urzędu została mecenas Patrycja Chobel. Prawniczka zapowiada odwołanie od decyzji o zastosowaniu aresztu. Zapewnia również o chęci współpracy lekarki z organami ścigania.

— Doktor Magdalena H. chce wszystko wyjaśnić prokuratorowi i będzie współpracować ze śledczymi. Wskaże również, z jakimi szpitalami współpracowała. Czekamy na wyznaczenie terminu przesłuchania — przekazała mecenas Chobel, cytowana przez „Gazetę Wyborczą”.

Pełnomocniczka odniosła się też do pojawiających się w przestrzeni medialnej informacji na temat życia prywatnego jej klientki. Kobieta ma bardzo negatywnie odbierać publikacje i zaprzecza plotkom o zagranicznym romansie. Prawniczka przyznaje, że lekarka zmagała się z problemami finansowymi, ale nie osiągnęły one drastycznych rozmiarów.

– W czasie pandemii ciężko zachorowała i nie mogła pracować. Nie zarabiała, zaczęła się zadłużać. Do tego doszły problemy rodzinne. Do pracy wróciła dopiero kilka miesięcy temu – tłumaczy adwokatka.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mecenas Chobel dementuje również przekonanie, że podejrzana znosiła materiały z placówek medycznych do swojego domu. Wyjaśnia, że lekarka w ramach podpisanych kontraktów, przeprowadzała analizy w prywatnym gabinecie. Po zakończeniu badań, odpady miały trafiać do utylizacji. W przypadku szczątków z poronień, prawo do decydowania o sposobie pochówku należy do rodziców. Tutaj rzekomo miało brakować takich dyspozycji.

Z ustaleń wynika, że to motywy finansowe skłoniły patomorfolożkę do zakopywania szczątków na własnej działce.

Wielki pożar autobusu na Pradze w Warszawie. Spłonęło wszystko!