Decyzja sądu w sprawie lekarki z Lutoryża. Nie było wątpliwości

2026-06-13 18:48

Magdalena H., 57-letnia patomorfolog, spędzi najbliższe miesiące w areszcie. Taka decyzja zapadła w sądzie po wniosku złożonym przez prokuraturę. Śledczy ustalili, że kobieta zakopała ludzkie płody i odpady medyczne na własnej posesji w Lutoryżu niedaleko Rzeszowa. Prawda wyszła na jaw przez przypadek, gdy nowy właściciel terenu rozpoczął tam prace ziemne.

Areszt dla patomorfolog z Lutoryża. Zabezpieczono 32 płody

Sąd przychylił się do wniosku śledczych w sprawie zatrzymanej Magdaleny H. Była właścicielka posesji pod Rzeszowem spędzi w zamknięciu najbliższe trzy miesiące. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, prokurator Krzysztof Ciechanowski, sąd w całości zaakceptował argumentację oskarżycieli. Oznacza to, że 57-letnia kobieta pozostanie w tymczasowym areszcie aż do 10 września. Sprawa dotyczy odkrycia z ostatnich dni, kiedy to na terenie posesji należącej jeszcze 1,5 roku temu do patomorfolog wykopano 32 ludzkie płody i odpady medyczne.

Szokujące odkrycie w Lutoryżu. Nowi właściciele odkopali szczątki

Mroczny sekret wyszedł na światło dzienne całkowicie przypadkowo, w trakcie robót budowlanych na działce w Lutoryżu. Robotnicy natrafili tam na ukryte w ziemi odpady szpitalne i fragmenty ciał. Po zatrzymaniu Magdalena H. trafiła na sobotnie przesłuchanie, gdzie złożyła wyjaśnienia. Choć 57-latka nie zadeklarowała wprost swojej winy, przyznała śledczym, że osobiście zwoziła i chowała wszystko w ziemi. Dokładne pochodzenie zabezpieczonych szczątków wciąż pozostaje owiane tajemnicą. 

Zarzuty dla Magdaleny H. Lekarce grozi wieloletnie więzienie

Brak informacji o tym, by ktokolwiek współpracował z lekarką przy tym procederze. 57-latce postawiono zarzuty zbezczeszczenia zwłok i składowania niebezpiecznych śmieci medycznych poza wyznaczonymi do tego miejscami. Grozi jej nawet 12 lat pozbawienia wolności. Początkowo przesłuchanie trzeba było przełożyć, bo lekarka z powodu nagłego pogorszenia stanu zdrowia znalazła się w szpitalu. Prokurator Ciechanowski zaznaczył jednak, że wynikało to z tego, że 57-latka nie zażyła tego dnia przyjmowanych na stałe leków. Ostatecznie lekarze zgodzili się na przesłuchanie kobiety.