3-letni Miecio zginął pod kołami karetki na terenie przedszkola. "Tata jest ratownikiem, mama pielęgniarką"

2026-10-26 21:15

Ten poniedziałek miał wyglądać zupełnie zwyczajnie. Trzyletni Miecio z podkarpackiego Jedlicza zaczął właśnie kolejny tydzień zajęć w swoim przedszkolu. Chłopiec, który z dumą nosił imię po niedawno zmarłym dziadku, należał do najmłodszej grupy. Choć uczęszczał do placówki dopiero od półtora miesiąca, zdążył się już w pełni zaadaptować i miał tam własną kołderkę oraz wielką poduszkę podpisana swoim imieniem. Niestety, wszystkie dziecięce marzenia i plany przerwał dramatyczny wypadek.

Do niewyobrażalnego dramatu doszło dokładnie 19 października 2026 roku na terenie Przedszkola Samorządowego w Jedliczu. Na zaproszenie dyrektorki placówki na miejscu pojawił się ambulans, który miał zostać pokazany maluchom. Podczas specjalnych warsztatów, prowadzonych przez wykładowcę oraz studentów z Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Krośnie, przedszkolaki uczyły się zasad pierwszej pomocy i ratowania ludzkiego życia. Dla trzyletniego Miecia wnętrze oraz sprzęt w karetce nie stanowiły żadnej tajemnicy, ponieważ jego ojciec pracuje jako ratownik medyczny. W trakcie pokazu wydarzyło się jednak coś, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Pojazd pogotowia ratunkowego potrącił trzyletniego chłopca bezpośrednio na przedszkolnym terenie, a stan dziecka od pierwszych chwil określano jako bardzo ciężki.

Ranny maluch trafił do szpitala w Rzeszowie, gdzie zespół lekarzy podjął dramatyczną walkę o jego uratowanie. Mimo ogromnych wysiłków medyków trzylatek zmarł po pięciu dniach pobytu w lecznicy.

„My już wypłakaliśmy wszystkie łzy świata. To było kochane, rezolutne dziecko. Jedynak. Kilka lat temu zmarł dziadek Miecia, w młodym wieku, też miał na imię Mieczysław. Myślę, że to po nim wnuk dostał imię. A teraz razem będą leżeć na cmentarzu. Straszna tragedia. Nie umiem zrozumieć, jak do niej mogło dojść” – wyznała na łamach „Super Expressu” sąsiadka pogrążonej w żałobie rodziny.

Tragiczny wypadek w Jedliczu. Mieszkańcy wstrząśnięci śmiercią 3-letniego Miecia

Wydarzenia sprzed tygodnia całkowiciesparaliżowały lokalną społeczność. Jedlicze to niewielkie miasteczko położone w pobliżu Krosna, w którym mieszka zaledwie 5,5 tysiąca osób, dlatego niemal wszyscy doskonale się tam znają.

„Mama Miecia jest pielęgniarką, a tata ratownikiem medycznym. Sami codziennie ratują innym życie, a teraz ich spotkała taka tragedia. Cóż mogę powiedzieć. Modlimy się o siłę dla nich, bo nic innego już nie można zrobić” – przekazał w rozmowie z dziennikarzami mieszkaniec spotkany w sąsiedztwie przedszkola, gdzie rozegrał się dramat.

W obliczu tej niewyobrażalnej straty rodzice zmarłego Miecia postanowili przekazać jego narządy do transplantacji, co pozwoli uratować życie innym, śmiertelnie chorym dzieciom. Ten niezwykle szlachetny krok wywołał ogromne poruszenie i falę podziwu w sieci. Internauci masowo wyrażają swoje wsparcie, pisząc w komentarzach „Piękny gest, to musiało być trudne. Brawa dla rodziców”.

Z całego regionu płyną do bliskich chłopca wyrazy głębokiego współczucia oraz liczne kondolencje od poruszonych sąsiadów, a także władz miejscowości, w tym burmistrza Wojciecha Tomkiewicza.

Sonda
Czy oddałbyś swoje organy do przeszczepu?
Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

ROLKI