Przypomnijmy, do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartek, 20 listopada. W Sanoku rozegrały się sceny jak z horroru. Policja otrzymała zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, który zamknął się w mieszkaniu razem ze swoją matką. W związku z tym, że włączył się czujnik gazu, podjęto decyzję o wejściu do mieszkania.
Mężczyzna w mieszkaniu zamknął się ze swoją matką. Z tego zgłoszenia wynikało również, że uruchomiła się czujka gazu. Istniało prawdopodobieństwo, że odkręcił kurki z gazem i ten gaz mógł się ulatniać. Było to zagrożenie nie tylko dla nich, ale też dla mieszkańców tego bloku. W związku z tym podjęto tutaj decyzję o siłowym wejściu do tego mieszkania przy pomocy i współudziale strażaków - informował wtedy kom. Piotr Wojtunik z podkarpackiej policji.
Policjanci zauważyli ciało kobiety w jednym z pomieszczeń. Po chwili z innego pomieszczenia wybiegł mężczyzna, który miał w ręku ostre narzędzie. Jak twierdzi rzecznik policji, przypominało ono miecz lub maczetę.
- Zaatakował w pierwszej kolejności strażaka, raniąc go, a następnie policjantów - informował Piotr Wojtunik. - Policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego, m.in. gazu, jednak nie przyniosło to rezultatu, a mężczyzna w dalszym ciągu atakował mundurowych. W związku z tym policjanci zmuszeni byli użyć broni służbowej.
Strzał okazał się śmiertelny. Pomimo podjętej reanimacji, nie udało się uratować życia napastnika.
Śledztwo umorzone z powodu śmierci sprawcy. Co dalej ze sprawą?
Prokuratura Rejonowa w Sanoku wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa 69-latki, a także czynnej napaści na policjantów i strażaka i spowodowania u nich obrażeń. Jak poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie, prok. Marta Kolendowska-Matejczuk, śledztwo to zostało umorzone z powodu śmierci sprawcy. Decyzja zapadła 31 grudnia i jest już prawomocna.
To jednak nie wszystko, ponieważ po tragedii w Sanoku zostało wszczęte również postępowanie dotyczące podejrzenia przekroczenia uprawnień i nieumyślnego spowodowania śmierci przez policjantów. Jak zaznaczyła wówczas prok. Kolendowska-Matejczuk, jest to standardowa procedura podejmowana w przypadku, gdy doszło do użycia broni służbowej przez funkcjonariuszy policji, w wyniku którego „nastąpiła śmierć, nawet jeśli zgon dotyczy napastnika, czyli osoby, która uprzednio dopuściła się czynnej napaści na funkcjonariuszy”.
Jak zaznacza PAP, w śledztwie tym badana jest też sprawa śmierci 46-latka. Prokurator wyjaśniła, że w procedurze karnej obowiązuje zasada zakazu kumulacji ról procesowych.
Zatem zdarzenie w części dotyczącej zgonu agresywnego mężczyzny musiało zostać objęte odrębnym postępowaniem, by można było wykonać czynności procesowe, w tym zasięgnąć opinii biegłych, włącznie z sekcją – poinformowała.
Śledztwo to jest prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Krośnie i trwa nadal.