Przypomnijmy, ciało chłopczyka, który przyszedł na świat w około 7 - 8 miesiącu ciąży znaleźli policjanci w pojemniku na odpady, wśród zużytych papierowych ręczników, w miejscu zamieszkania 41-letniej matki dziecka pod Przemyślem.
Mundurowi znaleźli się tam po otrzymaniu informacji ze szpitala o pacjentce z silnym krwotokiem, który miał związek z przebytym porodem. Jak przekazała prokuratura w rozmowie z reporterem Radia ESKA, w chwili przedstawiania zarzutów kobieta była hospitalizowana i ze względu na stan psychiczny nie była w stanie złożyć wyjaśnień. Śledczy zastosowali wobec niej dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju - środki te zaczną obowiązywać po zakończeniu leczenia.
Jeżeli chodzi o etap postępowania, to przez ten weekend sprawa zmieniła się z prowadzonego w sprawie na postępowanie prowadzone przeciwko. Wykonano czynności z trzema zatrzymanymi osobami, które wspólnie zamieszkiwały z matką nieżyjącego noworodka. Zostały one przesłuchane w charakterze świadka. Po tych czynnościach zostały zwolnione i z kolei, jeżeli chodzi o matkę dziecka, został jej przedstawiony zarzut znieważenia zwłok dziecka z artykułu 262 § 1 Kodeksu karnego - informuje w rozmowie z Radiem ESKA Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Jak przekazuje prokuratura, matka nie była w stanie ustosunkować się do tych zarzutów, odnotowano jej stan psychiczny w chwili czynności. Nie było też możliwe uzyskanie wyjaśnień.
W sprawie przesłuchano już trzech świadków z jej otoczenia i zaplanowano kolejne czynności.
Trwają oczywiście dalsze czynności tego postępowania polegające na na zbieraniu dalszego materiału dowodowego, przesłuchiwaniu ewentualnych świadków oraz trwają czynności w kierunku powołania kolejnych biegłych w celu wydania stosownych opinii, które będą niezbędne w sprawie - informuje Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz. Za znieważenie zwłok kobiecie grozi do dwóch lat więzienia.